Z profilu Sławomira Mentzena*:

Afera KNF robi się coraz ciekawsza. Otóż stręczony Leszkowi Czarneckiemu prawnik – Grzegorz Kowalczyk twierdzi, że zna Marka Chrzanowskiego ale nie rozmawiał z nim o pracy. Znajomość wynika stąd, że przez 20 lat obsługiwał on prawnie i przyjaźnił się z rodzicami żony Chrzanowskiego. Chrzanowski więc kłamał mówiąc, że nie jest w żaden sposób z Kowalczykiem powiązany.

Co więcej Chrzanowski oprócz mijania się z prawdą musi charakteryzować się też specyficznym poczuciem humoru. Gdyby przyjąć jego wersję za prawdziwą, to polecił Czarneckiemu obcego sobie prawnika, próbował ustalić sposób jego wynagradzania, czas trwania umowy a także to, że prawnik zostawi wszystkie inne zlecenia i zajmie się tylko bankiem. Wszystko to robił bez wiedzy i zgody Kowalczyka. A co najśmieszniejsze, Czarnecki obiecał, że do prawnika zadzwoni, a Chrzanowski i tak o sprawie Kowalczyka nie poinformował. Wisienką na torcie jest to, że Kowalczyk przyznaje, że na restrukturyzacjach się nie zna. Czy potraficie sobie wyobrazić hipotetyczną rozmowę Czarneckiego z Kowalczykiem? To mogłoby pobić słynny skecz o sęku Kabaretu Dudek. Z Chrzanowskiego musi być niezły zgrywus. Ciekawe czy często robi takie kawały swoim petentom i znajomym?

Z Grzegorzem Kowalczykiem wiąże się jeszcze jedna sprawa. Otóż jest on w radzie nadzorczej Plus Banku należącego do Zygmunta Solorza-Żaka, przy czym nie chce powiedzieć kto i na jakich zasadach go tam rekomendował. Oczywiście nie musi ujawniać takich informacji, ale podskórnie czuję, że Pan Kowalczyk ukrywa materiał nadający się na dobry film sensacyjny.

Ale i bez pomocy Kowalczyka materiału nam nie zabraknie. Panowie wprost rozmawiają o tym, że członek KNF Zdzisław Sokal ma plan doprowadzenia do upadłości banków Czarneckiego a następnie oddania ich za złotówkę bankom państwowym. Chrzanowski potrafił się nawet zgodzić z Czarneckim, że taki plan ma wszelkie cechy działalności przestępczej, ale obiecał pozbycie się Sokala tylko i wyłącznie w przypadku zatrudnienia przez Czarneckiego Kowalczyka.

Pamiętajmy jednak, że Chrzanowski lubi sobie robić żarty. W końcu to nie on decyduje o tym, kto będzie przedstawicielem Prezydenta RP w KNF. Decyduje o tym sam Prezydent i tylko on może Sokala odwołać. Dlatego na pewno po raz kolejny Chrzanowski robił Czarneckiego w konia, nie mógł mu przecież obiecać czegoś, na co nie ma wpływu.

Marek Chrzanowski przekazał więc Leszkowi Czarneckiemu następujący komunikat: „Państwo zaraz ukradnie Panu bank, doprowadziwszy go przedtem za pomocą MF i KNF do upadłości. Przeciwko Panu gra Ministerstwo Finansów, KNF i banki państwowe. Ale może się Pan pozbyć wszystkich problemów i uratować majątek, jeżeli tylko zatrudni Pan za grube pieniądze do restrukturyzacji banku nieznanego mi prawnika, który nie zna się na restrukturyzacjach, nie wie nic o naszej rozmowie i nie chce dla Pana pracować”.

Rozumiecie to? Szósty największy bank w Polsce, mający 45 mld zł depozytów nie upadnie, jeżeli Leszek Czarnecki zatrudni u siebie mało komu znanego prawnika z prowincji. Tak w praktyce wygląda misja KNF, która w dokumentach oficjalnych brzmi tak:

„Celem nadzoru nad rynkiem finansowym jest zapewnienie prawidłowego funkcjonowania tego rynku, jego stabilności, bezpieczeństwa oraz przejrzystości, zaufania do rynku finansowego, a także zapewnienie ochrony interesów uczestników tego rynku”.

A na koniec Małgorzata Wassermann przypomina: „Nadzór nad działalnością KNF sprawuje Prezes Rady Ministrów”.

* https://www.facebook.com/slawomirmentzen/posts/1991563850904808?__tn__=K-R

#knf #ambergold #gielda #polityka #afera #finanse #tusk