Miedź na giełdzie metali w Londynie drożeje

psav zdjęcie główneNa Comex w N.Jorku miedź zwyżkuje o 0,59 proc. do 2,8130 USD za funt.
Amerykańskie źródła zbliżone do negocjacji podały, że USA i Chiny osiągnęły w czwartek częściowe porozumienie handlowe. Zgodnie z nim w niedzielę nie wejdą w życie zapowiadane wcześniej przez Waszyngton 10-procentowe karne cła na wybrane produkty importowane z Chin.
Stany Zjednoczone miały zaoferować wycofanie się z planowanego podniesienia ceł na chińskie towary importowane do USA o wartości 160 miliardów dolarów. W zamian Chiny zgodziły się na zakup amerykańskich produktów rolnych za 50 mld USD w 2020 roku – wynika z informacji źródeł.
Ponadto, dotychczas wprowadzone amerykańskie cła obejmujące chińskie towary o wartości 360 mld dolarów, miałyby zostać obniżone nawet o połowę.
Źródła podały, że warunki porozumienia handlowego USA-Chiny zostały uzgodnione, ale tekst prawny nie został jeszcze „sfinalizowany”.
Chociaż obecnie wycofywane taryfy nie miały bezpośredniego wpływu na metale, to ich ceny rosną w nadziei, że osiągnięte porozumienie będzie wspierać wzrost w globalnym przemyśle i popyt na surowce.
Podczas poprzedniej sesji miedź na LME kosztowała bez zmian 6.156,00 USD za tonę.

DZIEŃ NA GPW: Główne indeksy w górę; liderem wzrostów Santander, a spadków Mabion

psav zdjęcie główneNa czwartkowym zamknięciu WIG20 wzrósł o 2,68 proc. osiągając poziom 2.102,19 pkt., WIG zyskał 2 proc. do 56.621,06 pkt., mWIG40 poszedł w górę o 0,2 proc. do 3.841,63 pkt., a sWIG80 zyskał 0,5 proc. do 11.825,09 pkt.
Obroty na GPW wyniosły 852 mln zł, z czego 760 mln zł przypadło na spółki z WIG20.

W chwili zamknięcia warszawskich notowań, DAX rósł o 0,7 proc., a indeksy amerykańskie zyskiwały po około 0,8 proc. Ekonomista Banku Santander Marcin Sulewski zwrócił uwagę, że tweet prezydenta Trumpa o tym, że podpisanie pierwszego etapu porozumienia handlowego z Chinami jest bardzo blisko, mógł zwiększyć apetyt inwestorów na ryzyko.
Po czterech spadkowych sesjach z rzędu, WIG20 rozpoczął czwartkowe notowania na plusie i systematycznie rósł przez cały dzień. Jak ocenił analityk Ipopema Securities Łukasz Jańczak, po środowym posiedzeniu Fed poprawił się sentyment dla regionu rynków schodzących, co wspomogło notowania krajowych spółek.
Z indeksów sektorowych negatywnie wyróżnił się WIG-Leki spadając o 7,1 proc., do czego najmocniej przyczynił się Mabion.
Kurs Mabionu spadał w ciągu dnia nawet o 25 proc., a sesję zakończył z 16 proc. stratą. W pierwszej części dnia kurs rósł między 3 a 4 proc., jednak od godz. 14 zaczął mocno spadać. Jak dowiedział się nieoficjalnie PAP Biznes, na rynek napłynęła wtedy informacja, że planowane na czwartek spotkanie spółki z European Medicines Agency (EMA) w sprawie procedury rejestracji leku MabionCD20 w UE zostało przesunięte, ponieważ spółka musi odpowiedzieć na dodatkowe pytania EMA.
Do wzrostów WIG20 widocznie przyczynił się Santander Bank Polska, rosnąc o prawie 7 proc. Zdaniem Jańczaka poprawa sentymentu, w połączeniu ze stosunkowo niską płynnością akcji Santandera, mogła się przełożyć na taką dzienną zmianę kursu. Dodał, że bank w środę wygrał w sądzie okręgowym sprawę dot. kredytu frankowego, jednak nie przypisywałby temu faktowi tak dużej wagi, gdyż póki co jest to pojedynczy przypadek.
W indeksie blue chipów wzrostami między 3 a 4 proc. mogą pochwalić się: mBank, CCC, PGNiG, PZU, Alior oraz Pekao.
PGNiG w pierwszej części dnia poinformował, że rozpoczyna rozruch instalacji do osuszania gazu ziemnego w Mikanowie w województwie kujawsko-pomorskim. W drugiej połowie notowań agencja Fitch podwyższyła długoterminowy rating PGNiG do poziomu „BBB” z „BBB-” wcześniej i podała, że perspektywa ratingu jest neutralna.
Bank Pekao SA poinformował po środowej sesji, że Komisja Nadzoru Finansowego wyraziła zgodę na zakwalifikowanie obligacji podporządkowanych serii D1 Banku Pekao SA jako instrumentów w kapitale Tier II Banku.
Wśród spółek WIG20 spadek notowań odnotowano tylko na dwóch spółkach: Tauron – w dół o 4,1 proc. oraz PGE – o 0,8 proc.
Kurs Tauronu spadał od początku sesji, a w ciągu dnia na rynek napłynęła informacja, że Trigon DM, w raporcie z 4 grudnia, wydał rekomendację „sprzedaj” dla Tauronu, wyznaczając cenę docelową akcji spółki na poziomie 1,4 zł. Również tego dnia prezes Tauronu powiedział, że grupa widzi konieczność ograniczenia ekspozycji na węgiel, co jest związane nie tyle z sytuacją finansową, a z kwestiami podejścia instytucji finansowych do posiadanych przez Tauron aktywów i refinansowania zobowiązań grupy.
Na szerokim rynku wzrostem o 7,6 proc. wyróżnił się kurs Ten Square Games. Na początku notowań agencja Bloomberg poinformowała, że analitycy Wood & Company rozpoczęli wydawanie rekomendacji dla Ten Square Games od zalecenia „kupuj” z ceną docelową 222 zł.

Odejścia w Orange. Firma uzgodniła dobrowolne odejścia nawet 2100 pracowników

psav zdjęcie główne”12 grudnia 2019 r. zarząd Orange Polska zakończył negocjacje z partnerami społecznymi w zakresie zapisów nowej umowy społecznej. Nowa umowa społeczna będzie obowiązywać przez okres 2 najbliższych lat tj. w latach 2020-2021″ – czytamy w komunikacie.
Umowa społeczna na lata 2020-2021 określa m.in. wielkość odejść dobrowolnych na najbliższe 2 lata na poziomie 2 100 osób oraz pakiet finansowy dla pracownika odchodzącego z Orange Polska w ramach odejść dobrowolnych, podano także.
„Przewiduje także możliwość podwyżek wynagrodzeń zasadniczych (3,5% w roku 2020 i w roku 2021), wysokość dodatkowego odszkodowania dla pracowników, którzy osiągną wiek emerytalny w ciągu najbliższych czterech lat, a także określa miejsce i rolę mobilności wewnętrznej przy wsparciu programu alokacyjnego, stwarza pracownikom, z którymi pracodawca zamierza rozwiązać umowę o pracę możliwości skorzystania z udziału w programie wsparcia w poszukiwaniu pracy na rynku (outplacement)” – czytamy dalej.
Zapisy umowy społecznej 2020-2021 przewidują również kontynuowanie programu „przyjazne środowisko pracy” oraz utrzymanie pakietu opieki medycznej, podał też operator.
„W ramach wynegocjowanego porozumienia określono dla Orange Polska limit odejść pracowników w 2020 r. na poziomie 1 250, a także zasady odejść dobrowolnych w 2020 r. i wysokości odpraw oraz dodatkowych odszkodowań dla pracowników odchodzących w 2020 r. Porozumienie określa również zasady i kryteria doboru jakie pracodawca będzie stosował wobec pracowników, którym będzie wypowiadał umowy o pracę z przyczyn niedotyczących pracowników. Wartość pakietu przypadająca na odchodzącego pracownika będzie zależała od stażu pracy w grupie zgodnie z ponadzakładowym układem zbiorowym pracy” – czytamy także.
Zarząd spółki przeprowadzi odpowiednie analizy i efekt finansowy wynikający z wyżej opisanej umowy zostanie uwzględniony w księgach czwartego kwartału 2019 r., podsumowano w materiale.
Orange Polska (dawniej TPSA i PTK Centertel) to dostawca usług telekomunikacyjnych w Polsce. Orange dostarcza m.in. usługi telefonii komórkowej, stacjonarnej, dostępu do internetu, TV oraz usługi transmisji głosu przez internet (VoIP). Spółka jest notowana na GPW od 1998 r.
>>> Czytaj też: Raiffeisen wie, ile zażąda od frankowiczów za korzystanie z kapitału

Chwilami będzie bełkot ( ͡°…

Chwilami będzie bełkot ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

TL:DR i mój komentarz artykułu:

pokaż spoiler Autor artykułu jest negatywnie nastawiony do zmian i z tego względu to wybrałem, gdyż wypisał najbardziej kontrowersyjne zmiany.

pokaż spoiler Rząd Zeleńskiego tnie wydatki socjalne. Wysokość dziesiątek świadczeń socjalnych i zapomóg będzie ustalana i waloryzowana poprzez uchwały budżetu na kolejne lata, zamiast automatycznego mechanizmu opartego o kwotę „minimum egzystencji”. Stratni są oczywiście wszyscy korzystających z zapomóg, gdyż rząd dezaktywował bombę, która wybucha cyklicznie przy każdym kryzysie czy wzroście inflacji. Służby fiskalne zbierają mało podatków i z dużym opóźnieniem, natomiast socjalne zapomogi są waloryzowane i podwyższane natychmiast na podstawie „minimum egzystencji”. W taki oto sposób budżet jest chronicznie niedofinansowany. Problemem jest też bardzo szeroka gama zapomóg, ale w tej chwili nierealnym jest ich zlikwidowanie z powodu bardzo dużej niepopularności takich decyzji. Stąd też większość zapomóg będą ustalać „ręcznie” uchwałami i prawdopodobnie ich wysokość będzie powiększana tylko nieznacznie w porównaniu do inflacji, aż ich koszt % dla budżetu spadnie do akceptowalnego poziomu. Są też działania zmniejszające ograniczenia pracodawców. Dziś większość miejsc pracy to szara strefa, wiele osób pracuje poniżej płacy minimalnej ustalanej od „minimum egzystencji”. Stąd również i w tej kwestii rozważa się „’zamrożenie” wzrostu płacy minimalnej do czasu aż pracodawcy realnie będą chcieli płacić wyższe kwoty oraz zaczną wychodzić z szarej strefy. Autor opisuje to wszystko jako katastrofę i faktycznie biednym nie będzie łatwiej, ale z drugiej strony ja widzę tu światełko na końcu tunelu, a ten rząd zdecydowanie nie tnie wydatków dla poprawienia swoich słupków wyborczych. To są zmiany na wiele lat w przód.

ARTYKUŁ:
https://tyzhden.ua/Economics/237666

Prezentując projekt budżetu na następny rok, do drugiego czytania, w rządzie już mówiono o zwiększeniu w nim wydatków socjalnych, które podawane są jako najdroższa pozycja w budżecie. Na pierwszy rzut oka, na te potrzeby Ministerstwo Polityki Społecznej w projekcie budżetu na rok 2020 naprawdę planuje rekordową przez wszystkie lata niepodległości kwotę — 293,4 mld ₴ (na 2019 rok było założone 237,2 mld ₴). W rzeczywistości jednak koszty społeczne będą mniejsze nawet w porównaniu do 2019 roku.

Po prostu, aby ukryć zmniejszenie wydatków, w rządzie uciekają się do sztuczek. Przekazali Ministerstwu Polityki Społecznej obowiązek finansowania programów społecznych, na które w 2019 r. wypłacono 64,8 mld ₴ bezpośrednio z Ministerstwa Finansów Ukrainy. Chodzi o subwencje lokalnych budżetów na wypłatę świadczeń socjalnych różnych kategorii ludności i udzielanie ulg oraz dotacji na paliwo. Ponadto, w budżecie Ministerstwa Polityki Społecznej na rok 2020 zwiększono w porównaniu z 2019 r. wsparcie Funduszu Emerytalnego o 5,1 mld ₴. To oznacza, że wydatki na programy Ministerstwa Polityki Społecznej bez uwzględnienia wsparcia funduszu Emerytalnego wyniesie 120,8 mld ₴ wobec 134,5 mld ₴, założonych w budżecie na 2019 rok.
Czyli następuje zmniejszenie wydatków o więcej niż 10% (lub na 13,7 mld ₴). I to nie biorąc pod uwagę inflacji, która nawet przy bardzo optymistycznych rządowych prognozach, jest spodziewana na poziomie 5,5%. Przy czym, jak wynika z analizy poszczególnych kierunków wydatków Ministerstwa Polityki Społecznej na 2020 r., planuje się zabrać tylko tym, którzy mają najmniejsze możliwości przeciwdziałania temu, a w tym samym czasie najbardziej potrzebują wsparcia społecznego państwa.

Kreatywność

Jeszcze podczas wyścigu wyborczego, w drużynie obecnego prezydenta, aktywnie krytykowano mierność proponowanych standartów socjalnych, w szczególności minimalnej płacy na Ukrainie wobec realnych potrzeb obywateli. Po nominacji na stanowisko premiera ten temat podnosił Aleksiej Goncharuk. Podczas wielkiego media-maratonu prezydenta sam Wołodymyr Zeleński, stwierdził, że minimum egzystencji dla Ukraińców powinno być gdzieś w okolicy 4300 ₴ przy dzisiejszym kursie (listopad 2019). Ten sam kierunek był zadeklarowany tekstem „zrobić zdecydowane kroki, w zbliżeniu, w 2020 roku, wielkości płacy minimalnej do realnego poziomu minim egzystencji, jaki może wynosić 4251 ₴”. Ta deklaracja była widoczna już w pierwszej wersji projektu budżetu na 2020 rok, wpisanej do parlamentu we wrześniu.

Jednak już podczas dyskusji Ministerstwo Finansów poinformowało, że w przypadku ustanowienia określonej wielkości płacym dodatkowe wydatki z budżetu stanowiłyby 366,3 mld ₴. Dlatego przed urzędnikami stoi zadanie:
jak wykonać obietnice przywódców państwa, płacą minimalną równą minimum egzystencji, nie powiększając go w rzeczywistości?Uciekają się do kreatywności, która może mieć daleko idące konsekwencje.

Nowa minister polityki socjalnej Julia Sokolowskaja wprowadziła radykalne zmiany co do obliczania minimum egzystencjalnego, odwołując się do tego, że dziś „przestało to być kryterium ubóstwa i jest używane jako fiskalny wskaźnik”. Argument — do niego „uzależniano” ponad 150 rodzajów wypłat i wskaźników finansowych, wśród których oprócz świadczeń socjalnych, rent i emerytur, jest podatek turystyczny, alimenty, opłaty za wydanie licencji, usługi administracyjne, cło, opłata sądowa, mandaty, płace urzędników, stypendia, diety w podróżach służbowych i tym podobne. Tak jak, według Sokołowskiej, to właśnie ta “zależność” i pozbawia możliwości zwiększyć jego rozmiar do rzeczywistego wskaźnika i pomagać tym, którzy naprawdę tego potrzebują, bo „podnosząc minimum egzystencji, automatycznie zwiększamy inne wydatki”, to trzeba go odwołać.

Jeśli jednak uważniej przeanalizować przygotowany i będący w realizacji tej ustawy od Ministerstwa Polityki Społecznej „O wniesieniu zmian do niektórych aktów prawnych”, to okazuje się, że pod przykrywką “uniezależnienia” minimum egzystencjalnego, od tak naprawdę niezwiązanych z polityką socjalną wskaźników, starają się zminimalizować rolę tzw. minimum egzystencji w ogóle.

Bodaj czy nie najbardziej skandaliczną w przestrzeni informacyjnej dziś stała się norma o zmianach w art. 10 Ustawy „O pomocy państwa dla rodzin z dziećmi”. W niej proponowano, aby ograniczyć liczbę rodzin, którym wypłaca się to świadczenie, do tylko tych, u których średni miesięczny łączny dochód rodziny na osobę nie przekracza 15% ogólnej ilości takiej pomocy, co zostało zatwierdzone w budżecie na najbliższy rok. Proponowana norma wywołała ostrą reakcję nawet ze strony UNICEF jako taka, która może znacznie pogorszyć sytuację z ochroną dzieci na Ukrainie. To spowodowało szybką reakcję ministra polityki społecznej: Sokolowska stwierdziła, że od takiej zmiany rezygnują.

W rzeczywistości inicjatywa ta była prawie niewinna w porównaniu z resztą inicjatyw społecznych nowego ministerstwa polityki społecznej. Oczywiście, byłaby kolejnym ciosem dla sytuacji demograficznej w kraju, podkopałaby zachęty do rodzenia dzieci w rodzinach z dochodami zbliżonymi do średniej. Jednak ograniczenie jej przyznania od przeciętnego dodatkowego dochodu z zapomogi na członka rodziny na poziomie 15%, czyli 6,15 tys. ₴, oznaczałoby przynajmniej, że potrzeby tych rodzin są zabezpieczone na poziomie powyżej minimum socjalnego. I w takich rodzinach na pewno nie chodzi o jedyne źródło utrzymania dla dziecka lub matki. W przeciwnym razie mieliby prawo ubiegać się o tę pomoc.

Natomiast znacznie groźniejsze konsekwencje dla pogłębienia ubóstwa może mieć “odwiązanie
“ od minimum socjalnego szeregu świadczeń. Ministerstwo Polityki Społecznej deklaruje, że zmiany sugerują zachować powiązanie płacy do „emerytur i rent według wieku i innych rodzajów świadczeń i pomocy, co jest głównym źródłem jego istnienia””, jednak rzeczywiste zmiany, które są oferowane przygotowanym w resorcie projektu ustawy, świadczą, że pod nóż trafi w rzeczywistości większość wypłat, które są nie tylko głównym, a często jedynym źródłem istnienia dla niektórych kategorii obywateli, którzy nie mogą sami o siebie zadbać.

Nie bez przyczyny w art. 5 Podstaw prawodawstwa Ukrainy o obowiązkowym państwowym ubezpieczeniu społecznym wyłączana jest norma o tym, że jest ona prowadzona na zasadzie „zapewnienia poziomu życia, nie poniżej minimum egzystencji, ustalone przez prawo, poprzez zapewnienie emerytur, innych rodzajów świadczeń i pomocy, które są głównym źródłem dochodu”.

Od teraz proponuje się nie uzależniać minimum egzystencji do państwowych standardów dla dzieci-sierot i dzieci pozbawionych opieki rodziców, a wyznaczać rozmiar standardu co rok, podczas uchwalania budżetu co rok.. Identycznie, jeśli obowiązujące prawo przewiduje, że „minimalna gwarantowana wysokość alimentów na jedno dziecko nie może być mniejsze niż 50% procent minimum socjalnego dziecka odpowiednie do wieku”, te proponowane zmiany przewidują, zmianę minimum socjalnego na dowolnie ustalony przez rząd wskaźnik. Niezrozumiałym jest też logika odwołania norm o przyznaniu wsparcia, którego objętość wynosi minimum egzystencji, na dzieci samotnych matek (czy ojców) lub na wypadek śmierci ojca (lub matki).

Odłącza się od minimum socjalnego również publiczną pomoc dla niepełnosprawnych, wsparcie w opiece nad nimi obcych osób, oraz szeregu kategorii ciężko chorych dzieci i osób chorych psychicznie. Usunięte zostało uzależnienie od minimum egzystencji wypłat w związku z utratą zdolności do pracy, które są w wyniku wypadku przy pracy, realizowanych z Funduszu obowiązkowych ubezpieczeń społecznych. Dotyczy to też i wypłat dla nieletnich dzieci ubezpieczonych w systemie obowiązkowych ubezpieczeń społecznych osób zmarłych w wyniku wypadków przy pracy.
Mimo że nowa głowa ministerstwa polityki społecznej obiecała zwracać szczególną uwagę na opiekę nad dziećmi, to zmiany do ustawy „O pomocy państwa dla rodzin z dziećmi” oferują całkowite rozmycie kryteriów ustalania takich dzieci i ich rodzin i oddać to pytanie na łaskę rady Ministrów. Na przykład, działająca wersja ustawy przewiduje, że „niskodochodowa rodzina z dziećmi — to rodzina, która z ważnych lub niezależnych od niej przyczyn ma średni łączny dochód poniżej minimum egzystencji”. Zmiany ministerstwa polityki społecznej przewidują, że definicja ta jest całkowicie usunięta, a jednocześnie, nie będzie zastąpiona nowym wskaźnikiem. W ten sposób rząd będzie miał możliwość w trybie ręcznym określić, jakie rodziny i z jakimi dochodach mogą ubiegać się o państwową pomoc społeczną. Przy czym mogą zmienić kryteria nawet i co rok, przy rozpatrywaniu budżetu państwa.

Minister Sokolowskaja twierdziła również, że utrzyma zależność minimum egzystencjalnego emerytur wg. według stażu pracy emeryta. W rzeczywistości zmiany w art. 28 Ustawy „O obowiązkowych państwowych ubezpieczeniach emerytalnych” zastępują normę, że „minimalna wielkość emerytury mężczyzn mających 35 lat, a u kobiet od 30 lat stażu pracy jest ustanowiony w wysokości minimum socjalnego dla osób, którzy utracili zdolność do pracy”. I zastąpić go dowolnie ustawianym przez rząd wskaźnikiem.

Dlatego, choć ministerstwo polityki społecznej i przekonuje, że w 2020 r. wielkość wypłat różnych kategorii zostanie zapisana na poziomie, który przewidywałby utrzymanie zależności do minimum egzystencji, to w przyszłości nie będzie żadnych zabezpieczeń przed zamrożeniem i spadkiem w wyniku inflacji. To właśnie dzięki przywiązaniu do minimum egzystencji, przez te wszystkie lata rosły wypłaty osobom niepełnosprawnym, na utrzymanie dzieci, pozbawionych opieki rodzicielskiej, na wychowanie dzieci samotnych matek, inne kategorie obywateli słabszych społecznie. Skasowanie takiego powiązania i wymiana jej na dowolnie definiowane przez rząd wskaźniki oznacza, że w przyszłości istnieje możliwość ich nieograniczone obniżanie.

Ponadto, ułatwia nie indeksować lub nie indeksować wystarczająco poszczególne wypłaty. Jest to o wiele prostsze niż z jednym uniwersalnym wskaźnikiem jak minimum egzystencji. Wskaźnik minimum egzystencji jest wg. wzoru i zwraca na siebie uwagę, bo jest jednym z kluczowych wskaźników podczas dyskusji na temat budżetu państwa, zarówno parlamentarzystów, jak i w mediach. Natomiast poszczególne wskaźniki dla różnych wypłat mogą być indeksowane na różne sposoby, a to i spadek w liczbach bezwzględnych pod pretekstem braku środków finansowych. W związku z tym wzorcowymi są też zmiany zaproponowane przez ministerstwo polityki społecznej art. 9 ustawy “O wynagrodzeniu”. Chodzi o wykreślenie normy, że płaca minimalna nie powinna być niższa niż minimum egzystencji dla osoby w wieku produkcyjnym, i zastąpienie jej bardzo niewyraźnie tekstem, że płaca minimalna jest ustalana z “uwzględnieniem”, ale już nie tylko przy użyciu minimum egzystencji, ale i “możliwości finansowych budżetu państwa”.

Zmienić zasady

Tygodnik Tydzień już nie raz zwracał uwagę na błędy systemowe państwowej polityki społecznej na Ukrainie. W szczególności na to, że ona jest skierowana nie do obrony tych, którzy nie mogą o siebie zadbać, to szkodzi to rozwojowi gospodarczemu, zmniejsza narodowe bogactwo i sprawia, że kraj ogólnie tylko ubożeje. Przecież ciągła redystrybucja od tych, którzy zarabiają, na rzecz tych, którzy nie chcą tego robić, działa de motywująco na większości ludzi i niepewność w korzystaniu z owoców swoich wysiłków i blokuje rozwój kraju.

System społeczny na Ukrainie naprawdę od dawna potrzebuje reform i zwiększenie ukierunkowania. Polityka społeczna powinna być skierowana na stałą kompresję przestrzeni dla nadużyć “symulantami”, którzy mogą, ale nie chcą samodzielnie zarabiać na przynajmniej minimalny poziom życia dla siebie i swoich rodzin lub prowadzą aspołeczny tryb życia. Priorytetem reform powinna być likwidacja licznych pseudo-ulgowcom (na Ukrainie jest sporo grup uprzywilejowanych np. politycy, górnicy itd, którzy korzystają na zniżkach podatkowych i zapomogach), które otrzymują hojne wypłaty, dzięki korupcyjnym schematom, które dały im możliwość uzyskać odpowiednie korzyści.

Ważne jest, aby ukierunkować energię biednych, edukować i zachęcać ich do pracy w tych dziedzinach, gdzie ich praca może być maksymalnie potrzebna. I w ten sposób zwiększyć liczbę obywateli, którzy mogą korzystać z owoców wzrostu gospodarczego, a każdego, kto nie chce pracować, należy przerzucić do osób, które świadomie odrzuciły proponowane do poprawy własnego życia możliwości. Fizycznie i psychicznie zdolni do wykonywania pożytecznych dla społeczeństwa pracy ludzie nie powinni mieć złudzeń, że mogliby przetrwać nawet na minimalnym poziomie tylko dzięki państwowym i społecznym zapomogom, głoszonym jako te, które mają „pokonać lub zmniejszyć nierówności społeczne”. To właśnie te kierunki pracy powinny stać się priorytetem dla polityki społecznej w tej lub innej władzy, która naprawdę będzie starać się pokonać lub przynajmniej zminimalizować skalę ubóstwa w kraju.

Zupełnie inna sytuacja jest z opieką społeczną tych, którzy naprawdę potrzebują wsparcia publicznego, ponieważ obiektywnie nie ma możliwości, aby zapewnić wymagany poziom życia na własną rękę. Tutaj rola społeczna państwa powinna się tylko nasilać, a wielkość pomocy odpowiadać rzeczywistemu minimum egzystencji dla następujących kategorii obywateli. Jednak ze strony obecnego rządu widzimy próby, pod przykrywką naprawdę ważnych zmian, przeciągania radykalnych inicjatyw w celu “mechanicznego” (w sensie nienaturalnego) zmniejszenia wydatków na politykę społecznej. Ciekawe, że obecna minister Julia Sokolowskaja w przeszłości, w latach 2015-2016, zajmowała stanowisko dyrektora Departamentu Wydatków Budżetowych Sfery Społecznej u boku Ministerstwa Finansów Ukrainy. To prawdopodobnie tłumaczy jej podejście do polityki, przez tradycyjnie nieodłączne podejście ministerstw wszystkich państw świata, na minimalizację kosztów, a nie rozwiązanie tych lub innych zadań, które stoją przed odpowiednimi organami. Jednak ograniczanie pomocy społecznej jest bez wątpienia kursem nie tylko nowej minister polityki społecznej, a drużyny Zeleńskiego w ogóle.

Do tego podejście nowego rządu, w szczególności Ministerstwa Polityki Społecznej, do reformy sfery nie jest skierowane na ograniczenie niekontrolowanego niewłaściwego wykorzystania środków na programy społeczne, jak na rzeczywiste „karanie za ubóstwo” tych, którzy nie mogą z niej uciec na podstawie obiektywnych, niezależnych od nich przyczyn. Konsekwencją takiej polityki będzie gwałtowne pogorszenie poziomu życia i przejście na ręczny tryb ustalania świadczeń socjalnych i gwarancji szeregu kategorii obywateli, dla których te środki są głównym, a często nawet jedynym środkiem na życie. Więc nie to, że nie podołamy biedy na Ukrainie, ale i zakonserwujemy ją lub nawet zwiększymy jej skalę i głębokość.

Zapraszam do komentowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#ukraina #aryoconcent #ukrainainfo #finanse #polityka

@Qbiik @mieszko111 @arkan997 @willard @adam2a @jakubbaumann @sp3cooland @ryzawy-jezdziec @SmokeProspector @baqs @Mortisowy @korplog @Dzieciok @William_Lawson @wyindywidualizowanyentuzjasta @lunettes @kuciaq @DeMax @fryderykst @Nemrod @S_____ @Arctic_Slav @DerMirker @Eugenex @fenriz_ @nektar @olrajt @szurszur @wojtinho23 @Grewest

Oj, chyba brakuje gotówki na…

Oj, chyba brakuje gotówki na sfinansowanie 500+…

Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/5252013/obligacje-skarbowe-na-zero-procent-rzad-ma-chrapke-na-prawie-200-mld-zl/

pokaż spoiler #finanse #pieniadze #ekonomia #gospodarka #4konserwy #neuropa #polska #konfederacja #korwin #bekazpisu #heheszki #bekazlewactwa

Tomasz Król został członkiem zarządu Ailleronu w miejsce Łukasza Juśkiewicza

Warszawa, 11.12.2019 (ISBnews) – Rada nadzorcza Ailleronu przyjęła rezygnację Łukasza Juśkiewicza z funkcji członka zarządu oraz powołała w jego miejsce Tomasza Króla na stanowisko członka zarządu, podała spółka. Powodem rezygnacji Łukasza Juśkiewicza jest chęć rozwoju prywatnej działalności gospodarczej w innej branży, niekonkurencyjnej dla spółki, podano w komunikacie. „Tomasz Król jest absolwentem Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie na kierunku Finanse Przedsiębiorstw. Ukończył studia podyplomowe w zakresie Zarządzania i Kontroli Wewnętrznej oraz Audytu w Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania przy Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie” – czytamy w komunikacie. Tomasz Król ma ponad 16-letnie doświadczenie w obszarze zarządzania finansami w rozbudowanych strukturach grupy kapitałowej oraz w zakresie sprawozdawczości i zarządzania ryzykiem, a także doświadczenie w zakresie zarządzania projektami rozwojowymi, badań due diligence, optymalizacji procesów, skutecznego wdrażania zmian, budowania nowych rozwiązań controlingowych, tworzenia strategii oraz zarządzania kapitałem ludzkim przedsiębiorstw, podano również. W bieżącym roku Tomasz Król dołączył do zespołu zarządzającego finansami Grupy Ailleron, obejmując we wrześniu funkcję dyrektora finansowego. Od 2002 roku związany był zawodowo z Armatura Kraków, przechodząc poszczególne szczeble kariery zawodowej, w tym w szczególności w latach 2010-2017 jako z-ca dyrektora ds. finansowych, a w latach 2017-2019 jako CFO spółki, pełniąc równocześnie funkcję prokurenta samoistnego. W roku 2007 wprowadzał Armaturę Kraków na Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie, wynika także z komunikatu. Od dnia 11 grudnia 2019 r., zarząd Ailleronu będzie działał w następującym składzie: prezes Rafał Styczeń, wiceprezes Grzegorz Młynarczyk, wiceprezes Adam Bugaj, członek zarządu Piotr Skrabski, członek zarządu Tomasz Król, podsumowano. Ailleron specjalizuje się w budowaniu produktów i innowacyjnych rozwiązań technologicznych. Produkty skierowane są zarówno do szeroko pojętego sektora finansowego, jak i telekomunikacyjnego oraz hotelarskiego. Flagowe rozwiązania firmy to m.in. LiveBank, iLumio czy Ringback Tones. Skonsolidowane przychody wyniosły 117,73 mln zł w 2018 r. (ISBnews)  

PZ Cormay ogłosił wezwanie na 992 283 akcji Orphee po cenie 1,96 zł za szt.

Warszawa, 11.12.2019 (ISBnews) – PZ Cormay ogłosił wezwanie na 992 283 akcji Orphee o wartości nominalnej 0,1 CHF każda, stanowiących 2,57% kapitału i uprawniających do tyluż głosów na walnym zgromadzeniu po cenie 1,96 zł za sztukę, podał pośredniczący w wezwaniu Trigon Dom Maklerski. „W konsekwencji, w wyniku nabycia wszystkich akcji objętych wezwaniem, podmiot nabywający zamierza łącznie posiadać wszystkie akcje w spółce, tj. 38 608 500 akcji spółki, reprezentujących łącznie 100% kapitału zakładowego Spółki i uprawniających łącznie do 38 608 500 głosów na walnym zgromadzeniu, tj. do 100% ogółu głosów na walnym zgromadzeniu” – czytamy w informacji. Na dzień ogłoszenia niniejszego żądania wzywający łącznie z akcjami własnymi posiadanymi przez spółkę posiada 37 616 217 akcji spółki, co stanowi 97,43% kapitału, uprawniających do tyluż głosów na walnym zgromadzeniu, przy czym spółka, jako podmiot zależny wzywającego nie będzie mogła wykonywać prawa głosu z akcji własnych, posiadanych przez spółkę, zaznaczono w informacji. Zapisy potrwają od 7 stycznia 2020 roku do 6 lutego 2020 roku. Przewidywany dzień transakcji nabycia akcji na GPW to 11 lutego, a przewidywany dzień rozliczenia transakcji nabycia akcji to 14 lutego 2020 r. „Wzywający zamierza przeprowadzić proces mający na celu wycofanie akcji z obrotu w alternatywnym systemie obrotu zgodnie z art. 91 Ustawy i przywrócenia akcjom formy dokumentu (zniesienie dematerializacji akcji). Wycofanie akcji z obrotu w alternatywnym systemie obrotu będzie wymagało decyzji Komisji Nadzoru Finansowego” – czytamy dalej. Na początku września br. rada nadzorcza PZ Cormay wyraziła zgodę na nabycie akcji Orphée (spółki zależnej), aż do maksymalnie wszystkich akcji Orphée aktualnie posiadanych przez innych niż PZ Cormay akcjonariuszy Orphée, po cenie jednostkowej nie wyższej niż 1,95 zł. Jak wówczas podano, zakończenie konsolidacji PZ Cormay i Orphée na poziomie kapitałowym oraz uporządkowanie organizacyjne grupy kapitałowej PZ Cormay, obejmujące m.in. eliminację statusu spółki publicznej / giełdowej podmiotu (Orphée) z tej grupy innego niż jednostka dominująca, jest jednym z elementów strategii rozwojowej spółki. PZ Cormay to producent odczynników diagnostycznych i dystrybutor aparatury medycznej. Spółka jest notowana na rynku głównym GPW od 2008 r. (ISBnews)  

Zarząd Libetu z T. Lehmannem jako prezesem powołany na kolejną kadencję

Warszawa, 11.12.2019 (ISBnews) – Rada nadzorcza Libetu powołała na kolejną wspólną kadencję dotychczasowych członków zarządu: prezesa zarządu Thomasa Lehmanna i członka zarządu Ireneusza Gronostaja, podała spółka. Thomas Lehmann jest prezesem od 2011 r., natomiast Ireneusz Gronostaj jest w zarządzie od 2010 r., przypomniano w komunikacie. Libet to największy producent kostki brukowej w Polsce. Spółka prowadzi także sprzedaż bezpośrednią skierowaną do firm zajmujących się budownictwem drogowym oraz do hurtowni i firm ogólnobudowlanych. Jest notowana na warszawskiej giełdzie od 2011 r. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży spółki sięgnęły 178 mln zł w 2018 r. (ISBnews)  

Nadchodzi wielka zmiana na giełdzie. Spółki mogą stracić nawet 2,3 bln dol.

psav zdjęcie główneNie ma wątpliwości, że wdrożenie proekologicznych działań wpłynie na kurs akcji na globalnych giełdach. Raport przygotowany przez
Principles for Respondible Investments (PRI, Zasady Odpowiedzialnego
Inwestowania) wraz z Vivid Economics oraz Energy Transition Advisers szacuje,
że koszt nieuchronnych zmian (np. rezygnacji z silników spalinowych) sięgnie
2,3 bln dolarów, czyli 4,5 proc. wartości spółek notowanych na globalnym
indeksie giełdowym MSCI. Redakcja CNN powołuje się na raport, pisząc o tym, w
jaki sposób zmiana polityki klimatycznej do 2025 roku wpłynie na kapitał
akcyjny.PRI to prawie 2600 akcjonariuszy i inwestorów, którzy
zarządzają aktywami o łącznej wartości 86 bln dol. Próbują oni wywrzeć presję
na spółki w związku z kryzysem klimatycznym, domagając się większej
transparentności w zakresie ryzyka, jakie pociągają za sobą ekstremalne warunki
klimatyczne. Autorzy raportu PRI zaznaczają, że polityka klimatyczna może ulec
zmianom. >>> Czytaj też: Polacy konsumują na potęgę. Bezkrytycznie naśladujemy styl ludzi bogatego ZachoduKtóry sektor najsilniej odczuje wdrożenie działań mających
na celu złagodzenie kryzysu klimatycznego? Z pewnością energetyka, ale również
motoryzacja i dostawcy usług komunalnych. Największe oczekiwane zmiany to zakaz
silników spalinowych, który ma być wprowadzony do 2035 r., zwiększone ceny
emisji CO2 oraz stopniowe wycofywanie węgla. Zamiast tego produkcja energii
elektrycznej ma pochodzić ze źródeł niskoemisyjnych. Według danych PRI
przedsiębiorstwa energetyczne stracą prawie 33 proc. swojej wartości, a 10
największych producentów ropy naftowej i gazu straci 500 mld dol. Najbardziej
poszkodowany będzie sektor upstream (sektor poszukiwania i wydobycia ropy
naftowej i gazu ziemnego). Wartość producentów węgla może się zmniejszyć o
prawie połowę.Rysują się również możliwości dla inwestorów.
Jak pisze CNN, firmy, które zdołają się przystosować do nowych wytycznych, mogą
liczyć na to, że ich akcje podrożeją o setki miliardów dolarów. Zdaniem PRI, na
wartości zyskają np. producenci samochodów elektrycznych, a także firmy
zajmujące się energią słoneczną i wiatrową.Zmiany są nieuniknione. Inwestorzy muszą przygotować się na
znaczącą – i zapewne niestabilną – przemianę na światowych giełdach. Raport PRI
sugeruje, że to najwyższy czas, by przejść na bardziej ekologiczne aktywa.>>> Czytaj też: Naftowy gigant debiutuje na giełdzie. To największe IPO w historii parkietów

Bank BNP Paribas gubi pieniądze klientów

Bank BNP Paribas od niemal miesiąca nie jest w stanie znaleźć zagubionych pieniędzy swojego klienta. Warto przeczytać, aby zobaczyć jak w praktyce sprawdza się bank chwalący się bezpieczeństwem i najwyższymi standardami obsługi klienta.

Naftowy gigant debiutuje na giełdzie. To największe IPO w historii parkietów

psav zdjęcie głównePoprzedni lider, chiński koncern Alibaba, sprzedał w 2014 roku akcje za 25 mld USD.
Władze Aramco ogłosiły, że chcą sprzedać 1,5 proc. udziałów w spółce i wyznaczyły cenę na poziomie 32 riali saudyjskich (8,53 USD) za akcję.
Wycena całej spółki Aramco sięga 1,7 bln USD. To więcej niż łącznie pięć największych firm naftowych – ExxonMobil, Total, Royal Dutch Shell, Chevron i BP – zwraca uwagę Associated Press.
>>> Polecamy: Giełda obrywa za GetBack: co wynika z kontroli NIK?

Giełda obrywa za GetBack: co wynika z kontroli NIK?

psav zdjęcie główneNajwyższa Izba Kontroli, badając aferę GetBacku, przyjrzała się także działaniom Giełdy Papierów Wartościowych. Udało nam się dotrzeć do wyników tej kontroli. To raport, który nie zawiera jeszcze odniesienia się giełdy do zastrzeżeń NIK.Najpoważniejszy zarzut – głównie wobec byłych już władz warszawskiego parkietu – dotyczy tego, że „Giełda nie zawiadomiła KNF o podejrzeniu manipulacji kursem spółki EGB Investments”. To bydgoski windykator, kupiony przez GetBack w sierpniu 2017 r. GetBack zapłacił za niego 15 funduszom zarządzanym przez Altus TFI ok. 208 mln zł. Dzisiaj prokuratura podejrzewa, że transakcja wyrządziła GetBackowi szkodę majątkową wielkich rozmiarów (przepłacił co najmniej 160 mln zł). Zarzuty w tym wątku śledztwa usłyszeli m.in. Konrad K., były prezes wrocławskiego windykatora, i Piotr Osiecki, były prezes i twórca Altusa. Manipulację kursem podejrzewa także prokuratura, dlatego w czerwcu tego roku postawiono zarzuty pięciu osobom. Przed przejęciem EGB przez GetBack wartość akcji tej pierwszej – w nieco ponad półtora roku – zwiększyła się o ponad 408 proc. Kontrolerzy twierdzą, że GPW powinna była zrobić w tej sprawie więcej. „NIK podziela ocenę dokonaną przez audytora wewnętrznego Giełdy, że w sytuacji, w której stwierdzono, że nabywcy akcji EGB mogli podbijać kurs, a Giełda nie ma narzędzi, żeby to zweryfikować, nieprzesłanie zawiadomienia do KNF stanowiło naruszenie obowiązującej na GPW procedury w tym zakresie” – czytamy w dokumencie NIK. Nasi informatorzy zwracają jednak uwagę, że ocena audytora została dokonana już po wybuchu afery w drugiej połowie 2018 r. i dotyczyła okresu od listopada 2015 r. do końca maja 2016 r. – Podtrzymujemy stanowisko, że na podstawie oceny dostępnych danych nie powstało uzasadnione podejrzenie, że istnieją zlecenia i transakcje w obrocie giełdowym, które mogłyby stanowić manipulację na rynku. GPW nie miała więc podstawy do przekazania zawiadomienia do KNF w tej sprawie – mówi nam Paweł Lasiuk, rzecznik warszawskiej giełdy.>>> Czytaj też: Szef służb przeciwko chińskim koncernom w 5G. „To potworne ryzyko”GetBack nie powinien dostać nagrody od GPWPonad półtora roku trwa śledztwo w sprawie
największej afery finansowej w Polsce z udziałem wrocławskiej spółki
windykacyjnej GetBack. Zarzuty w tej sprawie ma już 56 osób, zajęto im
majątek wart setki milionów złotych. Nie tylko prokuratorzy sprawdzają,
kto ponosi odpowiedzialność za to, że kilkadziesiąt tysięcy
obligatariuszy i akcjonariuszy poniosło straty na trefnej inwestycji. Instytucje państwowe, które powinny chronić
konsumentów, pod lupę wzięła Najwyższa Izba Kontroli. Doszło do tego,
kiedy kierował nią jeszcze Krzysztof Kwiatkowski. W sierpniu
opisywaliśmy nieprawidłowości, jakie kontrolerzy wychwycili po stronie
Komisji Nadzoru Finansowego. Teraz udało nam się dotrzeć do wyników
kontroli przeprowadzonej na GPW. Gros zastrzeżeń dotyczy czasu między
listopadem 2015 r. a sierpniem 2017 r. (kontrola obejmowała okres od
stycznia 2012 r. do grudnia 2018 r.).Zarzut, jaki sformułowali kontrolerzy, dotyczy
m.in. „braku faktycznego nadzoru nad procesem przygotowania dla zarządu
giełdy opinii w sprawie dopuszczenia obligacji publicznych i akcji
GetBack do obrotu giełdowego na rynku podstawowym”. Zdaniem NIK miało to
doprowadzić do sytuacji, w której – na podstawie regulaminu GPW – ocena
tego, czy papiery spółki mogą stać się przedmiotem handlu na rynku,
została dokonana w oparciu o „częściowo błędne lub nieaktualne dane”. Sprzedaż obligacji odbywała się głównie w tzw.
emisjach prywatnych, z których każda była oferowana mniej niż 150
nabywcom. W sumie spółka sprzedała obligacje za ok. 3,4 mld zł.
Wypuściła też – na podstawie zaakceptowanego przez KNF prospektu – sześć
serii obligacji publicznych o łącznej wartości 256 mln zł. Oferta
trwała od kwietnia 2017 r. do lutego 2018 r., czyli zakończyła się tuż
przed wybuchem afery. – W przekonaniu zarządu giełdy wszystkie istotne
elementy procedury dopuszczenia do obrotu papierów wartościowych
emitowanych przez spółkę GetBack zostały wykonane w sposób prawidłowy
oraz z dołożeniem należytej staranności. GPW wywiązywała się również
prawidłowo z obowiązków nadzorczych – podkreśla Paweł Lasiuk, rzecznik
GPW.GetBack zadebiutował na GPW w połowie lipca 2017
r. Z akceptacji prospektów tłumaczył się już wielokrotnie KNF. Urzędnicy
nadzoru podkreślali, że prospekty są weryfikowane jedynie pod względem
formalnym, czyli czy zawierają wszystkie informacje objęte przepisami.
Ich prawdziwość nie jest sprawdzana.Kontrolerzy NIK zwrócili też uwagę na nagrodę,
jaką GPW przyznała wrocławskiemu windykatorowi. GetBack został w lutym
ubiegłego roku wyróżniony w kategorii „Optymalne wykorzystanie
możliwości rynków prowadzonych przez GPW”.„(…) choć przyznanie przez zarząd GPW w 2018 r.
nagrody (…) nie naruszało przepisów, to GPW nie stosuje w tym zakresie
zasad, które zabezpieczałyby GPW przed ryzykami reputacyjnymi” – czytamy
w raporcie.– Kandydaci do nagród zostali wytypowani w
styczniu 2018 r. w oparciu o dane za rok 2017. Nagroda przyznana
GetBackowi opierała się na mierzalnych kryteriach, wyliczonych na
podstawie danych za 2017 r. – zwraca uwagę rzecznik giełdy.Kontrolerzy NIK zwracają z kolei uwagę na fakt,
że kierownictwo giełdy przed przyznaniem nagrody dostało sygnały o
„bardzo istotnych nieprawidłowościach w działaniu GetBack”. Półtora
miesiąca po wyróżnieniu obrót akcjami wrocławskiego windykatora został
zawieszony, wybuchła afera, a spółka złożyła wniosek o przeprowadzenie
postępowania upadłościowego.Już w lipcu 2018 r. DGP opisywał pismo, które
sygnalista skierował nie tylko do władz GPW, lecz także do KNF, Urzędu
Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz firm audytorskich. Z naszych
informacji wynika, że anonimy wysłane w grudniu 2017 r. zostały też
przekazane służbom specjalnym. Najmocniej z tego faktu musiał się tłumaczyć
nadzór. Rzecznik KNF tłumaczył, że pismo sygnalisty stało się
przyczynkiem do wszczęcia dwa miesiące później kontroli w GetBacku. Ta
nie potwierdziła opisanych przez informatora spraw, chociaż ujawniła
inne nieprawidłowości.NIK skierowała też do władz GPW wnioski z
kontroli z zaleceniami. Pierwsze dotyczy wzmocnienia nadzoru nad
przygotowywaniem opinii dla zarządu związanych z dopuszczeniem papierów
spółek do obrotu. Drugie mówi o konieczności informowania KNF, jeśli
analizy giełdy wskażą na ryzyko manipulacji kursami. Z naszych ustaleń
wynika, że stosowne procedury w obu przypadkach prezes GPW Marek Dietl
nakazał wdrożyć jeszcze przed tym, jak kontrolerzy Izby pojawili się z
wnioskami.>>> Czytaj też: Ci, którym roboty zabiorą pracę, będą zarabiać więcej [PROGNOZA NA 2025]

Przypominam, że dziś, dla…

Przypominam, że dziś, dla sporej liczby mirków i mirabelek jest święto Matki Boskiej Pieniężnej 😉

#finanse #pracbaza