W ciągu ostatniego roku z…

W ciągu ostatniego roku z racji wzrastającej w Polsce inflacji daje się zauważyć coraz więcej komentarzy, które wieszczą, że Polska podzieli losy Wenezueli popadając w inflacyjną ruinę poprzez rozdawnictwo obecnej partii, która najprawdopodobniej wygra kolejne wybory. Daje się wyczuć sentyment, jakby rozpędzająca się inflacja miała być czymś absolutnie pewnym.

A co jeśli recesja, która czai się tuż za rogiem sprawi, że będziemy mieli deflację/niską inflację? Dlaczego?
– około 45% polskiego PKB stanowi eksport, patrząc na naszych największych partnerów handlowych (Niemcy, UK, Czechy, Francja, Holandia) najprawdopodobniej kraje te staną one w obliczu recesji kiedy ta rozkręci się na świecie. Niemcy już praktycznie są w recesji. Spadnie nam eksport = firmy mniej zarobią = spadnie zatrudnienie = ludzie będą mieli mniej pieniędzy = mniejsza konsumpcja. Czynnik prodeflacyjny.

– mamy przegrzaną gospodarkę w PL. Świadczy o tym rekordowa liczba sprzedanych aut w 2018r, najniższe w historii bezrobocie, solidnie przegrzane ceny nieruchomości, największa liczba udzielonych kredytów konsumpcyjnych w historii PL, największa liczba kredytów hipotecznych w historii PL, wynagrodzenia rosną szybciej niż produktywność. Jeśli zrealizuje się poprzedni punkt to zakredytowane pod sufit polskie społeczeństwo nie będzie miało z czego spłacać kredytu. W obawie przed utratą dóbr zakupionych na kredyt, organiczą bieżącą konsumpcję do minimum. Czynnik prodeflacyjny.

– mamy niskie stopy procentowe. Patrząc na największe banki centralne (FED, EBC, BOJ) nasuwa się refleksja, że 1,5% to i tak dużo, ale nie zapominajmy, że jesteśmy rynkiem wschodzącym! Owszem, rok temu hucznie oznajmiono całemu światu, że Polska awansowała do kwalifikacji jako gospodarka rozwinięta, ale patrząc na to jak kapitał traktuje nasz kraj, można śmiało stwierdzić, że w dalszym ciągu jesteśmy traktowani jako EM. Jak nisko może zejść NBP ze stopami biorąc pod uwagę fakt, że nie jesteśmy Niemcami, Japonią ani USA? Tego nie wiem. Wydaje mi się, że przestrzeni do cięć w obecnej sytuacji nie ma. Nawet jeśli, to jak nisko możemy zejść? 1,00%? 0,75%? Tutaj niewiadoma.

– co zrobi rząd, kiedy recesja na dobre zawita nad Wisłę? Wprowadzi cięcia w budżecie? Dołoży podatków? To czynniki prodeflacyjne. Jeśli zechce po Keyenesowsku zwiększać wydatki rządowe, aby stymulować gospodarkę to skąd pozyska finansowanie? Przy obecnych stopach procentowych być może uda się pozyskać finansowanie z rynku, ale biorąc pod uwagę zwalniające otoczenie, inwestorzy mogą oczekiwać wyższych stóp zwrotu. Tutaj jedna wielka niewiadoma.

– co zrobi NBP, kiedy recesja zawita nad Wisłę? Zacznie przetestowane w ostatnich latach na zachodzie QE, zbijając rentowność polskich obligacji do pożądanej wartości? Pójdzie o krok dalej i zacznie kupować akcje z GPW? Jak zareaguje świat, patrząc co wyprawia bank centralny kraju EM? Przecież nie jesteśmy USA ani Japonią. Nawet jeśli rozpoczniemy QE, to patrząc zarówno po USA jak i EBC, wpływ tych programów na inflację aż tak duży w dłuższym okresie nie jest (od 2008r inflacja w UE raz w 2012r chwilowo przekroczyła 3,3%, później przez cały czas utrzymuje się poniżej 3%, w USA było podobnie). No chyba, że inflacja CPI jest zaniżana, ale wg mnie pieniądze z QE trafiają głównie na rynek obligacji, akcji, rynek nieruchomości co nie winduje aż tak cen w całej gospodarce. Jak zachowa się nasza waluta? Do jakich wartości za 1 USD czy 1EUR możemy dojść, aby nasza gospodarka tego za bardzo nie odczuła? Przecież każde zbyt duże wahnięcie w górę czy w dół to solidny cios dla naszego importu / eksportu, a jeśli ten osłabnie, mamy kolejny czynnik deflacyjny.

– starzejące się społeczeństwo. Pokolenie powojennego wyżu demograficznego powoli zaczyna przechodzić na emeryturę, nie oszukujmy się, Ci ludzie dostaną śmiesznie niską emeryturę z ZUS i będą zaciskać pasa jak tylko mogą. Cytując: „Według najnowszych danych GUS, w 2017 roku odsetek osób w wieku poprodukcyjnym wyniósł 20,8 proc. Polacy, którzy przekroczyli 60. rok życia, stanowią prawie 1/4 społeczeństwa.” a liczba ta przecież wciąż będzie rosnąć, bo mamy starzejące się społeczeństwo. Czynnik prodeflacyjny, bo coraz mniej konsumentów z zasobnym portfelem. Kto załata tą dziurę? Imigranci? Prawda jest taka, że cała Europa będzie borykać się z problemem starzejącego się społeczeństwa, więc imigrant chętniej wybierze Niemcy, UK lub Francję, bo tam po prostu więcej zarobi. Prawdziwym testem będzie 2020, zobaczymy ile Ukraińców wyjedzie z Polski.

Patrząc na cały obraz, według mnie przeważają czynniki prodeflacyjne, jednakże biorąc pod uwagę fakt, że żyjemy w czasach, gdzie banki centralne non stop eksperymentują (przed kryzysem w Japonii 89r QE, czy ZIRP było nie do pomyślenia) nie wiemy czy nie uruchomią prasy drukarskiej na 3 zmiany, nie jako QE, żeby zadowolić 'smart money’, ale prawdziwy dodruk, który zacznie trafiać do przeciętnego Kowalskiego tzw. „helicopter money” np. jako dochód gwarantowany.

Zapraszam do dyskusji!

#inwestycje #polska #inflacja #ekonomia #pieniadze #finanse ale trochę też #polityka

Trump zapowiada szybkie porozumienie z Chinami. Wall Street w górę

psav zdjęcie główneDow Jones Industrial na zamknięciu zwyżkował 0,61 proc., do 26.970,71 pkt.
S&P 500 wzrósł o 0,62 proc. i wyniósł 2.984,87 pkt.
Nasdaq Comp. poszedł w górę 1,05 proc., do 8.077,38 pkt.
Akcje koncernów tytoniowych Philip Morris i Altria szły w górę odpowiednio: 6,5 proc. i 0,5 proc. po tym, jak firmy ogłosiły, że zakończyły negocjacje ws. fuzji.
CEO Juul Kevin Burns, należącej do Altrii firmy produkującej e-papierosy, ogłosił swoje odejście ze stanowiska. Ma go zastąpić dotychczasowy dyrektor ds. strategii i rozwoju K. C. Crosthwaite. Media wskazują, że rezygnacja nastąpiła w związku z planowanym przez Biały Dom wprowadzeniem w USA zakazu sprzedaży większości smakowych wkładów do e-papierosów.
Notowania Nike rosły 5,5 proc. – spółka podała w raporcie finansowym, że kwartalny zysk na akcję wyniósł 86 centów, przebijając o 16 centów prognozy.>>> Czytaj też: Spadki na GPW. PGE traci najmocniej w WIG20
„Trudno przewidywać, jak długo może potrwać rozejm z Chinami w handlu, co zwiększa ostrożność inwestorów na rynkach akcji” – powiedział Neil Mellor z BNY Mellon.
Prezydent Trump powiedział dziennikarzom, że porozumienie z Chinami może nastąpić szybciej niż ktokolwiek mógłby sądzić. Oba kraje prowadzą negocjacje mające zakończyć wojnę handlową od zeszłego roku. Każdy sygnał o postępach lub regresie rozmów ma duży wpływ na rynki, gdyż może mieć znaczny wpływ na globalną koniunkturę.
Według źródeł agencji Bloomberga, Chiny przygotowują się do zwiększenia zakupów amerykańskiej wieprzowiny. Decyzja miałaby mieć związek z kolejną rundą negocjacji handlowych, ale też z krajową podażą, która w tym roku jest niska, ze względu na epidemię afrykańskiego pomoru świń.
W ubiegłym tygodniu Pekin ogłosił, że chińskie firmy zakupią z USA „pewne ilości” towarów rolnych, takich jak soja i wieprzowina, a zamówienia te będą wyłączone z ceł odwetowych nałożonych przez chińskie władze w ramach retorsji za karne taryfy wprowadzane przez administrację USA.
Wang Yi, minister spraw zagranicznych Chin, powiedział w środę, że Pekin „nie chce uczestniczyć w +Grze o Tron+ na arenie międzynarodowej”, ale ostrzegł Waszyngton, by nie ingerował w suwerenność Chin. Dodał, że Państwo Środka nie będzie podporządkowywać się groźbom, w tym także w sprawie handlu, choć wyraził nadzieję, że runda rozmów handlowych na wysokim szczeblu w przyszłym miesiącu przyniesie pozytywne rezultaty.
Wcześniej we wtorek prezydent USA Donald Trump powiedział, że Stany Zjednoczone nie będą dłużej tolerować praktyk handlowych Pekinu i że nie zaakceptuje „złej umowy” z Chinami w sprawie handlu.
Amerykański prezydent oskarżył też władze w Pekinie o manipulację walutami, kradzież własności intelektualnej i dumping produktów, a także zwrócił uwagę na przemoc chińskich władz wobec demonstrantów w Hongkongu.
Amerykański sekretarz skarbu Steven Mnuchin powiedział w poniedziałek, że 7 października w Waszyngtonie wznowione zostaną negocjacje handlowe USA z Chinami. Do stolicy USA ma wtedy przylecieć wicepremier Chin Liu He, który będzie prowadził rozmowy z przedstawicielem USA ds. handlu Robertem Lighthizerem oraz sekretarzem skarbu USA Stevenem Mnuchinem.
Gorącym tematem w Waszyngtonie pozostaje możliwość impeachmentu prezydenta Donalda Trumpa. Biały Dom opublikował transkrypcję rozmowy prezydenta USA z prezydentem Ukrainy. Z rozmowy wynika, że prezydent Donald Trump zwrócił się do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Żeleńskiego o „zbadanie sprawy” byłego wiceprezydenta Joe Bidena i jego syna Huntera Bidena.
Przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi zapowiedziała we wtorek rozpoczęcie przez sześć komisji Izby Reprezentantów „oficjalnego dochodzenia” w celu ustalenia, czy uzasadnione jest postawienie prezydenta Donalda Trumpa przed sądem Kongresu, czyli rozpoczęcie jego „impeachmentu”. >>> Czytaj też: USA i Japonia podpisały pierwszą część umowy handlowej

GPW rozpoczyna prace nad uruchomieniem funduszu venture capital

psav zdjęcie główne”Zarząd GPW zdecydował o rozpoczęciu projektu, którego celem jest potencjalne utworzenie funduszu typu Corporate Venture Capital („fundusz CVC”) wspólnie z innymi podmiotami rynku finansowego. W związku z tym GPW opublikowała na stronie internetowej zapytanie o informację (RFI) skierowaną do zespołów doświadczonych w zarządzaniu funduszami typu venture capital” – podała GPW w komunikacie.
Według cytowanego prezesa giełdy Marka Dietla ma być to narzędzie do inwestowania lub współpracy z firmami z sektora fintech rozwijającymi technologie dla uczestników rynku kapitałowego. „To właśnie innowacyjność jest fundamentem naszych założeń strategicznych i jestem przekonany, że tym działaniem rozpoczynamy nowy rozdział w rozwoju spółki oraz prowadzonych przez nas giełd, a doświadczeni i kompetentni zarządzający, których pozyskamy do projektu przesądzą o jego sukcesie” – dodał.
Jak wyjaśniono, wybierany zespół zarządzający ma za zadanie dostarczać spółkom portfelowym tzw. smart-money, tym samym zwiększając znacząco ich szanse na komercyjny sukces na rynku polskim oraz międzynarodowym.
„W kolejnym etapie rekrutacja GPW wyśle Request for Proposal (RFP) do wybranych zespołów zarządzających, a ostateczne decyzje o wyborze podejmie komisja przetargowa” – podsumowano.>>> Czytaj też: Spadki na GPW. PGE traci najmocniej w WIG20

Spadki na GPW. PGE traci najmocniej w WIG20

psav zdjęcie główneNa środowym zamknięciu WIG20 stracił 0,7 proc. osiągając poziom 2.159,68 pkt., WIG zniżkował 0,7 proc. do 57.085,05 pkt., mWIG40 poszedł w dół o 0,6 proc. do 3.706,13 pkt., a sWIG80 spadł 0,4 proc. do 11.549,60 pkt.
Z indeksów sektorowych zwracał uwagę spadek – o 4,2 proc. – WIG-energia, który okazał się najsilniejszy od 7 maja 2019. Największy wpływ na zachowanie się indeksu miała zniżka kursów PGE (waga w indeksie ponad 50 proc.), ale także Tauronu, Enei i Energi.
Obroty na GPW wyniosły 656 mln zł, z czego 560 mln zł przypadło na spółki z WIG20.
DAX stracił 0,60 proc., a S&P500 zwyżkował 0,31 proc. o godz. 17.20.
WIG20 po otwarciu poniżej wtorkowego zamknięcia wszedł w trend spadkowy, który został skorygowany po godz. 16.00, kiedy na rynkach bazowych doszło do wzrostów – S&P500 zaczął nieznacznie zwyżkować po tym, gdy inwestorzy poznali transkrypcję zapisu rozmowy prezydenta USA z prezydentem Ukrainy.
Na rynkach wschodzących europejskiej części EMEA przeważały spadki, w większości, w skali porównywalnej z warszawskim parkietem. Najsilniej zniżkowały akcje czeskie – PX stracił 1,6 proc. Wyjątkiem okazał się rynek turecki, gdzie BIST100 poszedł w górę o 0,5 proc.
W gronie spółek z WIG20, które odnotowały największe spadki, były: PGE – w dół o 5,6 proc., Tauron – ze zniżką o 4,0 proc. i Orange – na minusie o 3,5 proc. Zniżkowała również cena PGNiG – o 3,0 proc., CD Projektu – o 1,5 proc. i mBanku – o 0,8 proc.
Mimo wzrostu o ok. 1 proc. tuż po otwarciu środowej sesji, kurs PGE na zamknięciu zaliczył wyraźny spadek.
PGE we wtorek wieczorem poinformował, że skonsolidowany zysk netto wyniósł w pierwszej połowie 2019 roku 1.702 mln zł wobec 1.281 mln zł zysku rok wcześniej – wynik był zgodny z wcześniejszymi szacunkami spółki.
W prezentacji wynikowej spółka podała, że spodziewa się w 2019 roku wzrostu raportowanego wyniku EBITDA w porównaniu z 2018 r. w segmencie obrotu i stabilnego wyniku w ciepłownictwie.
W trakcie środowej sesji agencja Bloomberg podała, że analityk Erste Group Emil Popławski obniżył rekomendację dla akcji PGNiG do „trzymaj” z „akumuluj”, a cenę docelową do 4,93 zł z 6,90 zł wcześniej.
Ponadto w ciągu sesji agencja poinformowała, że w raporcie inicjującym analitycy Credit Suisse wydali dla walorów CD Projektu rekomendację „neutralnie” – cenę docelową wyznaczyli na 270 zł.
W ciągu notowań na rynek napłynęła informacja agencji ratingowej S&P o obniżeniu części ratingów dla długu mBanku, co według niej jest skutkiem ogłoszenia przez głównego akcjonariusza mBanku – Commerzbanku – zamiarów sprzedaży swoich udziałów w polskim banku.
S&P oczekuje, że do tej transakcji może dojść w ciągu 12-18 miesięcy, a Commerzbank środki pozyskane ze sprzedaży chce użyć do poprawy swojej bazy kapitałowej i sfinansowania planu restrukturyzacyjnego.
Wśród spółek z WIG20, które odnotowały największe wzrosty, były: CCC – w górę o 3,3 proc., Pekao – ze wzrostem o 1,1 proc. i LPP – zwyżka o 1,1 proc.
Ze spółek szerokiego rynku negatywnie wyróżniły się akcje ZM Kania – spadek o 14,1 proc., Getin Holding – w dół o 10,9 proc., Idea Banku – zniżka o 8,7 proc. i Dębicy – strata o 6,8 proc. Spadła również cena Biotonu – o 1,8 proc.
W trakcie środowej sesji Dębica podała, że zarząd spółki podjął decyzję o ograniczeniu produkcji w IV kw. 2019 r. w wyniku uzyskania od kluczowego klienta eksportowego, firmy Goodyear, informacji o zmniejszeniu zamówień na opony produkowane przez spółkę w czwartym kwartale bieżącego roku.
W wyniku tego ograniczenia prognozowana produkcja w 2019 r. będzie niższa o 3,4 proc. dla segmentu opon do pojazdów osobowych i 1,8 proc. dla segmentu opon do pojazdów ciężarowych w porównaniu do planów produkcyjnych na 2019 r.
W ciągu notowań Bioton poinformował o dokonaniu odpisów aktualizacyjnych w ciężar sprawozdania finansowego za I półrocze 2019: odpisu wartości bilansowej licencji na sprzedaż produktów w ramach umowy z Beijing Smile Feed i aktualizacji wartości inwestycji w Biolek – łączna aktualizacja wyniosła na poziomie jednostkowym 173,5 mln zł oraz na poziomie skonsolidowanym 100,7 mln zł.
Ze spółek szerokiego rynku pozytywnie wyróżniły się akcje Polimeksu – wzrost o 13,6 proc., Oponeo. pl – w górę o 4,7 proc. i Vivid Games – wzrost o 4,1 proc. Zyskał także kurs Kęt – o 1,2 proc.
W ciągu sesji Polimex podał, że zawarł z Grupą Azoty umowę na budowę bloku energetycznego o wartości ok. 1,16 mld zł, z czego na rzecz grupy kapitałowej Polimex przypada ok. 99 proc. przychodów, a zamawiający zobowiązał się do zapłaty zaliczki w wysokości 5 proc. wynagrodzenia.
Kurs Vivid Games zakończył sesję na plusie, choć na początku notowań cena zyskiwała ponad 12 proc.
Vivid Games zaraportował we wtorek wieczorem, że zysk operacyjny w I półroczu 2019 r. wyniósł 2 mln zł wobec 220 tys. zł rok wcześniej, a strata netto wyniosła 980 tys. zł wobec straty 2,8 mln zł rok wcześniej.
Przed rozpoczęciem notowań spółka podała, że w ramach walnego zgromadzenia zwołanego na 21 października zamierza przedstawić akcjonariuszom celem głosowania uchwałę w sprawie upoważnienia zarządu do podwyższenia kapitału zakładowego w granicach kapitału docelowego z wyłączeniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy w całości lub w części.
Podczas środowej sesji Kęty podały, że szacunkowy skonsolidowany zysk netto w III kw. 2019 r. wyniesie ok. 92 mln zł, co oznacza wzrost o 11 proc. rdr. >>> Czytaj też: Ekonomiści: Złoty powinien stabilizować się wobec euro do czasu posiedzenia TSUE

Katastrofy nie będzie. Rynek zareaguje na orzeczenie TSUE ws. kredytów frankowych przed nim, a nie po nim

psav zdjęcie główneRynek bowiem reaguje na rzeczy nowe i zaskakujące, a orzeczenie TSUE nie będzie ani zaskakujące, ani nowe. Wszyscy podejrzewają od kilku miesięcy, co w nim będzie i także rynek od paru miesięcy już na te orzeczenie reaguje. Jeśli więc ktoś zastanawia się jaka będzie reakcja rynku, to może zobaczyć tę reakcję już teraz. Na przykład akcje Banku Millennium, w którym kredyty frankowe stanowią największą część portfela kredytowego od czerwca spadły o ponad 40 proc. A mBanku o około 30 proc. Euro w czerwcu było po 4,25 zł, a teraz jest prawie po 4,40 zł. Bardzo możliwe, że osłabianie złotego i akcji polskich banków będzie dodatkowo przybierać na sile im bliżej będziemy 3 października, bo kapitał spekulacyjny, widząc trend na rynku i widząc przyczynę umiejscowioną precyzyjnie w czasie, będzie się do tego trendu dołączać, tym samym go potęgując. Ale kiedy orzeczenie zostanie zaprezentowane, jednocześnie przyjdzie pora na realizowanie zysków z tej spekulacji, bo zniknie jej powód i sytuacja na rynku przestanie być zero-jedynkowa. Taka realizacja będzie działać odwrotnie do tego, co widzimy dziś, więc niewykluczone, że 3 października nie tylko złoty nie straci na wartości, ale może wręcz nawet na niej zyska. Na zasadzie krótkiego rynkowego odreagowania, które może być tym silniejsze im większe będzie osłabienie złotego i banków tuż przed 3 października. Najciekawsze w najbliższych dniach moim zdaniem nie będzie to, co się stanie po ogłoszeniu orzeczenia, ale właśnie to, co się będzie działo przed nim – czy te spadki, które już zobaczyliśmy są wystarczające, czy jednak rynek będzie nas dalej dociskał i na przykład euro przekroczy 4,50 zł, co mu się w ostatnich latach zdarza bardzo rzadko. >>> Czytaj też: TSUE pomoże frankowiczom? „Nawet korzystne orzeczenie nie spowoduje automatycznego przewalutowania” [WYWIAD]Bardzo ciekawe będzie też to, co się będzie dziać po 3 października w nieco dłuższej perspektywie, kiedy tę początkową, krótkotrwałą reakcję rynku będziemy mieć już za sobą. Generalnie cały problem, na który reagują rynki polega na tym, że banki mogą stracić dużo pieniędzy. Na tyle dużo, że niektóre z nich mogą wpaść w bardzo poważne tarapaty. Szacuje się, że straty w systemie bankowym mogą sięgać kilkudziesięciu miliardów złotych. Ale z drugiej strony straty te wcale nie muszą się pojawić. I tej niepewności orzeczenie TSUE nie usunie. Bo wprawdzie zwiększy ono szanse na wygraną z bankiem w sądzie i zapewne zwiększy przez to liczbę spraw klient vs. bank w sądach, ale przecież nie będzie to oznaczać, że automatycznie każdą sprawę bank przegra. Nie da się przewidzieć z wyprzedzeniem konkretnych wyroków w konkretnych sprawach. Nie wiadomo też, co zrobią same banki. Czy z pobudek ostrożnościowych postanowią przyjąć scenariusz najgorszy z możliwych i z wyprzedzeniem zawiążą rezerwy, czyli zaksięgują sobie straty, tak jakby te procesy już przegrały? A może założą, że przegrają tylko co drugi proces? Im bardziej restrykcyjne założenie wstępne, tym większa strata wyjdzie na końcu. Nie wiemy, czy banki poinformują o tym, co zrobią od razu po orzeczeniu TSUE, czy może poczekają z tym do momentu publikacji wyników finansowych za trzeci kwartał, czyli aż do połowy listopada. Jeśli rynek nie dostanie konkretów i będzie się opierał na domysłach, to może znów zacząć się bać i złoty znów będzie mógł zacząć się osłabiać. Dlatego lepiej będzie, jeśli banki usuną tę niepewność jak najszybciej, bo po orzeczeniu TSUE inwestorzy zwrócą się właśnie w ich stronę i będą czekać na to, jak one zamierzają reagować w nowej sytuacji. >>> Czytaj też: Orłowski: Kto zapłaci za frankowy cud? [OPINIA]Ale sporo będzie też zależeć od Komisji Nadzoru Finansowego. Jeśli banki zaksięgują straty w związku z tym, że kredyty frankowe staną się kredytami de facto złotowymi, to wtedy jednocześnie kredyty frankowe przestaną istnieć w naszym systemie bankowym. A skoro tak, to banki nie będą musiały dłużej utrzymywać dodatkowych, dość sporych buforów kapitałowych nałożonych na nie przez KNF dlatego, że część ich aktywów to były kredyty walutowe. Pojawi się pytanie, czy zatem KNF te bufory z nich zdejmie. Bo jeśli tak, to trudna sytuacja banków stanie się nieco mniej trudna i skala problemu nieco zmaleje. Z drugiej strony, jeśli mimo to niektóre banki na skutek zaksięgowanych strat przestaną spełniać wymogi dotyczące wielkości kapitałów, to czy KNF będzie to tolerować (tak jak na przykład tolerował to i nadal toleruje to w bankach Leszka Czarneckiego, których problemy wynikały z innych przyczyn), czy nie. A jeśli tak, to jak długo i na jakich warunkach? Generalnie KNF będzie mógł w tej sytuacji bardzo dużo zepsuć, ale też bardzo skutecznie pomóc. A na to, jaką przyjmie postawę, reagować będzie rynek walutowy. Jest też kwestia bezpośredniego wpływu banków z kredytami frankowymi na rynek. Dziś banki te zabezpieczają się przed ryzykiem walutowym. Jeśli więc w aktywach mają kredyty, których raty zależą od notowań franka, to podobne elementy zależne od franka starają się mieć też w pasywach. Czyli mówiąc wprost, jeśli pożyczyły nam franki (a dokładniej złote, ale skoro rata zależy od kursu franka to z księgowego punktu widzenia to tak, jakby to były franki), to same też pożyczają franki od kogoś na rynku międzybankowym. Ich pożyczka jest niżej oprocentowana niż nasz kredyt, zarabiają więc na różnicy i jednocześnie pozbawiają się ryzyka walutowego, zostawiając je w całości na plecach kredytobiorcy. Wtedy gdy frank drożeje, dostają większe raty, ale z drugiej strony muszą też same więcej płacić komuś, od kogo pożyczyły obcą walutę. >>> Czytaj też: Ciemne chmury nad Commerzbankiem? Drugi największy bank w Niemczech może mieć problem [OPINIA]I teraz zmiana, o której mówimy, będzie polegać na tym, że z aktywów banku zniknie ta część zależna od franka. A skoro tak, to powinna też zniknąć odpowiednia część z pasywów. Czyli banki będą musiały pospłacać te franki, które pożyczyły na rynku. W tym celu będą musiały je kupić, czyli jednocześnie będą musiały sprzedać złote. Każda taka transakcja będzie zwiększać presję na rynku walutowym, działając w stronę osłabienia złotego. Można przypuszczać, że banki nie spłacą w ten sposób wszystkich swoich frankowych zobowiązań jednocześnie. Zapewne będą to robić sukcesywnie, w ślad za kolejnymi przegrywanymi procesami. To będzie powodować, że ta presja na osłabianie złotego może nie będzie zbyt silna, ale za to będzie długotrwała. Bo te procesy pewnie będą trwać jeszcze wiele lat. Czyli złoty 3 października natychmiast po ogłoszeniu orzeczenia może się nawet i umacniać, ale potem przez kolejne miesiące będzie mu trudniej zyskiwać na wartości. Ale to też wcale nie jest pewne. Bo jest jeszcze Narodowy Bank Polski, który może uznać, że presja na złotego ze strony przegrywających procesy banków jest zbyt duża i wtedy postanowi wyręczyć rynek walutowy. Czyli może samodzielnie pożyczyć od szwajcarskiego banku centralnego odpowiednią kwotę franków poza rynkiem walutowym, a następnie udostępniać te franki polskim bankom tak, aby te nie musiały swoimi zleceniami osłabiać złotego. NBP może też bankom udostępnić złote, jeśli zauważy, że przez całą tę hecę z frankami istnieje ryzyko utraty przez nie płynności. Bank centralny ma też oczywiście w zanadrzu zwykłe interwencje walutowe, jeśli tylko uzna, że należy je wprowadzić. Czyli NBP, podobnie jak KNF, będzie mógł bardzo dużo zmienić w sytuacji na rynku. Jeśli obydwie instytucje będą dobrze współpracowały ze sobą i z konkretnymi bankami, w sposób precyzyjnie skoordynowany, to powinniśmy się obejść bez większych problemów, co do których też nie wiemy, czy w ogóle się pojawią i w jakiej skali, bo to z kolei będzie zależeć od tego, co zrobią sądy i przede wszystkim kredytobiorcy. Będziemy więc mieć bardzo złożoną sytuację, która będzie mogła się zmieniać w zależności od zachowań i wzajemnych relacji w wykonaniu: banków, kredytobiorców, sądów, KNF i NBP. A nie wspomniałem tu jeszcze o politykach, którzy w dowolnym momencie mogą uznać, że sytuacja wymaga na przykład uregulowania jakąś nową ustawą, w której może znajdować się cokolwiek. I wtedy znów wszystko się pozmienia. Takie mocno złożone sytuacje zwykle nie zachęcają rynkowych spekulantów, którzy zdecydowanie wolą sytuacje łatwe i jednostronne: tak zwaną grę do jednej bramki. Właśnie taką, jaką mamy dziś: wszyscy wiedzą, że skoro złoty osłabia się w oczekiwaniu na TSUE, to zapewne będzie się dalej osłabiał aż do 3 października. Ale po tym wyroku wbrew pozorom grać przeciwko złotemu będzie już trudniej.>>> Czytaj też: Co dla frankowiczów oznaczają wyrok TSUE i zmiany w przepisach [WYWIAD]

Armia japońskich pracowników trzęsie światowymi rynkami walut

psav zdjęcie główneJaponia, ze swymi 800 tys. aktywnych kont forex, może poszczycić się największą siłą handlową na świecie. W ciągu dekady ta siła podwoiła się i wywołała jedne z najbardziej dramatycznych ruchów cenowych ostatnich czasów, w tym styczniowy „błyskawiczny krach”, który uderzył w dolara i spowodował gwałtowny wzrost jena. Nie zrobiła tego „pani Watanabe” (choć jej mit, powstały w latach 90., faktycznie narósł wokół pewnej tokijskiej kwiaciarki inwestującej z powodzeniem na giełdzie), tylko mężczyźni w średnim wieku, którzy na rynek pracy weszli w czasach bardzo niskich stóp procentowych. Za dnia pracują w biurach, a potem wloką się do domu, by w świetle księżyca handlować walutami z nadzieję, że zbudują rodzinny majątek w kraju, w którym banki płacą oszczędzającym prawie nic. Wielu spośród indywidualnych inwestorów nie zdaje sobie sprawy, że robi coś niezwykłego, inwestując w tureckie liry czy meksykańskie peso albo południowoafrykańskie randy, których nie tykają inwestorzy spoza Japonii. Po prostu – wybierają waluty, które mogą przynieść zysk najszybciej. Zwykle dokonują jednej transakcji dziennie: używają w tym celu kont depozytowych, gdzie składają skromne środki, ok. 100 tys. jenów (ok. 930 dolarów) i używają ich do zakładów o wartości 10 razy większej niż zdeponowana kwota. Tak wynika z obserwacji platform dla inwestorów detalicznych. Takuya Kanda, prezes największej z takich platform, Gaitame.Com, mówi, że główna strategia inwestorów indywidualnych z tej grupy to handel „carry trade”, który zazwyczaj polega na sprzedaży jenów i wykorzystaniu pieniędzy pożyczonych z konta depozytowego do ładowania w waluty z gospodarek, gdzie stopy procentowe są wysokie.Mówi się też sporo o „dokuczliwym poczuciu wątpliwości” w kwestii przyszłości Japonii, która zmusza ludzi do korzystania z międzynarodowego rynku walutowego. Istnieją ogromne deficyty fiskalne, ludzie nie wiedzą, co się stanie z ich emeryturami. Wybuchowe zakładyZwykle handlarze detaliczni w Japonii wchodzą na rynek, gdy ceny spadają i, zgodnie z badaniami krajowego banku centralnego, korygują nieznacznie ruchy walut. Ale kiedy zakłady się nie udają, może dochodzić do prawdziwych eksplozji – zupełnie jak podczas świąt noworocznych, 3 stycznia tego roku.W czasie pomiędzy zakończeniem handlu w USA i otwarciem głównych centrów finansowych w Azji, na rynek wdarła się fala zamówień na sprzedaż lira i dolara australijskiego w stosunku do jena. To spowodowało zmianę cen na tyle poważną, że japońskie konta detaliczne rozgrzały się niemal do czerwoności. Skutek był taki, że nastąpiła automatyczna likwidacja pozycji, które przynosiły straty. W ciągu kilku minut przez giełdę przetoczyło się tsunami. Handel jenem w stosunku do walut rynków wschodzących, takich jak turecka lira, wzrósł w ciągu ostatnich trzech lat, nawet gdy udział japońskiej waluty w całkowitym obrocie globalnym spadł. Wzrosły również krzyżowe transakcje między jenem i euro oraz jenem i dolarem australijskim – czytamy w raporcie sporządzonym przez Bank for International Settlements i opublikowanym w ubiegłym tygodniu. W ostatnim czasie do japońskiej niszy, dotąd opanowanej przez mężczyzn w średnim wieku, wdzierają się także kobiety-inwestorki oraz bardzo młodzi ludzie, dla których gra na giełdzie to jeden ze sposobów na zdobycie pieniędzy, jakich nie zapewniłaby im żadna inna dorywcza praca. >>> Czytaj też: Ciemne chmury nad Commerzbankiem? Drugi największy bank w Niemczech może mieć problem [OPINIA]

Tak bardzo dynamiczna…

Tak bardzo dynamiczna sytuacja, czy jednak kłamczuszki? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#turystyka #neckermann #finanse

DZIEŃ NA RYNKACH: Na europejskich parkietach spadki, inwestorzy nie widzą powodów do entuzjazmu

psav zdjęcie główneWskaźnik Euro Stoxx 600 jest na minusie o 0,5 proc. Spadkom przewodzą spółki energetyczne i technologiczne.
Inwestorów niepokoi m.in. polityczne zamieszanie w USA i Wielkiej Brytanii.
Komplikuje się sytuacja prezydenta USA Donalda Trumpa – przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi zapowiedziała we wtorek rozpoczęcie przez sześć komisji Izby Reprezentantów „oficjalnego dochodzenia” w celu ustalenia, czy uzasadnione jest postawienie prezydenta Donalda Trumpa przed sądem Kongresu, czyli rozpoczęcie jego „impeachmentu”.
Śledztwo ma ustalić, czy Donald Trump zabiegał o pomoc władz Ukrainy w poszukiwaniu informacji, które mogłyby zaszkodzić jego potencjalnemu rywalowi w wyborach prezydenckich w 2020 roku.
Tymczasem zbliża się już 13. z kolei runda amerykańsko-chińskich negocjacji handlowych, a prezydent Donald Trump podczas swojego wystąpienia na forum ONZ znów oskarżył Chiny o manipulację walutami, kradzież własności intelektualnej i dumping produktów.
Może coś się zmieni w konflikcie USA-Iran na Bliskim Wschodzie, ale na razie prezydent Iranu Hasan Rowhani wskazał, że przed jakimkolwiek spotkaniem przywódców Iranu i USA, Donald Trump powinien najpierw podjąć działania, które umożliwią odbudowę zaufania w relacjach amerykańsko-irańskich.
„Pan Trump doprowadził do utraty tego zaufania, wycofując USA z porozumienia nuklearnego z Iranem” – powiedział Rowhani o możliwym spotkaniu z Trumpem w Nowym Jorku na marginesie obecnej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. „Jeśli rząd USA chce prowadzić dialog, musi stworzyć do tego warunki” – dodał prezydent Iranu.
Do spotkania obu przywódców w Nowym Jorku chce doprowadzić prezydent Francji Emmanueal Macron, który zabiega o złagodzenie napięć w relacjach amerykańsko-irańskich.
Tymczasem w środę brytyjska Izba Gmin ma wznowić obrady po tym, gdy brytyjski Sąd Najwyższy orzekł we wtorek, że zawieszenie prac parlamentu przez premiera Borisa Johnsona było niezgodne z prawem, a tym samym uznane zostało za niebyłe.
„Jeśli chodzi o ryzyka na rynkach to mamy niepewność związaną w wojną handlową USA-Chiny, niepewność co do dalszych losów globalnej gospodarki, niepewność związaną z brexitem” – wylicza Caroline Simmons, ekonomistka UBS Wealth Management.
„Ale ogólnie rzecz biorąc, jeśli mamy odpowiednio zdywersyfikowany portfel – na całym świecie i w różnych klasach aktywów – to może być całkiem dobry sposób, aby poradzić sobie w tymi wszystkimi niepewnościami” – ocenia.
W centrum uwagi rynkowych graczy w środę mogą być wystąpienia bankierów centralnych z Fed – o 14.00 Charlesa Evansa z Fed w Chicago, o 16.00 Esther George – z Fed w Kansas City – i Lael Brainard – gubernator Fed, a o 1.00 – Roberta Kaplana z Fed w Dallas.
Na rynku walutowym japoński jen jest wyceniany po 107,30 za 1 USD, w dół o 0,2 proc., po tym gdy we wtorek zyskał 0,5 proc. Euro kosztuje 1,0996 USD – po stracie 0,2 proc., a brytyjski funt traci 0,3 proc. do 1,2451 USD.
Rentowność 10-letnich UST wynosi 1,64 proc., w dół o 1 pb, a 2-letnich 1,61 proc. – po spadku o 1 pb.
Ropa WTI na NYMEX tanieje o 0,93 proc. do 56,76 USD/b, a Brent na ICE traci 1,16 proc. do 62,37 USD/b.
Złoto jest na poziomie 1.529,93 USD za uncję, w dół o 0,1 proc.
Indeksy giełdowe w Europie – godz. 9.40
Indeks Kraj Wartość (pkt.) 1D (%) Euro Stoxx 50 Strefa euro 3516,86 -0,43 DAX Niemcy 12259,08 -0,39 FTSE 100 W.Brytania 7257,37 -0,47 CAC 40 Francja 5594,34 -0,60 IBEX 35 Hiszpania 9117,90 0,00 FTSE MIB Włochy 21724,75 -0,80

Miedź traci. Gracze obserwują ekonomiczne i geopolityczne ryzyka, w tym impeachment

psav zdjęcie główneNa Comex w N.Jorku miedź tanieje o 0,08 proc. do 2,6035 USD za funt.
Przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi zapowiedziała we wtorek rozpoczęcie przez sześć komisji Izby Reprezentantów „oficjalnego dochodzenia” w celu ustalenia, czy uzasadnione jest postawienie prezydenta Donalda Trumpa przed sądem Kongresu, czyli rozpoczęcie jego „impeachmentu”.
Śledztwo ma ustalić, czy Donald Trump zabiegał o pomoc władz Ukrainy w poszukiwaniu informacji, które mogłyby zaszkodzić jego potencjalnemu rywalowi w wyborach prezydenckich w 2020 roku.
Na rynkach w dalszym ciągu utrzymuje się też napięcie związane z wojną handlową pomiędzy USA a Chinami. Do tego graczy rynkowych niepokoi słabnąca chińska gospodarka, co może oznaczać spadek popytu na surowce, w tym metale przemysłowe.
Z pola widzenia globalnych traderów nie schodzi też sprawa konfliktu na Bliskim Wschodzie i niepewność dotycząca globalnej polityki monetarnej.
Tymczasem z Peru docierają informacje lokalnych mediów, że protestanci zablokowali ruch na drodze prowadzącej do kopalni miedzi Las Bambas, a to może wpłynąć na zakłócenia w dostawach metalu z tego zakładu.
Podczas poprzedniej sesji miedź na LME zyskała 2 USD do 5.780 USD za tonę.

Ropa w USA tanieje po wzroście zapasów surowca – swoje dokłada prezydent USA

psav zdjęcie główneBaryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na listopad na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 56,91 USD, po zniżce ceny o 0,66 proc.
Ropa Brent w dostawach na listopad na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie jest wyceniana po 62,56 USD za baryłkę, po spadku notowań o 0,86 proc.
Amerykański Instytut Paliw (API) podał w najnowszym wyliczeniu, że zapasy ropy w USA wzrosły w ub. tygodniu o 1,38 mln baryłek.
W środę oficjalne dane przedstawi na ten temat Departament Energii USA (DoE) – po 16.30.
Analitycy spodziewają się spadku amerykańskich zapasów ropy o 600 tys. baryłek.
Tymczasem prezydent USA Donald Trump podczas swojego wystąpienia na forum ONZ oskarżył Chiny o manipulację walutami, kradzież własności intelektualnej i dumping produktów – na kilka dni przed planowanym na początek października spotkaniem w sprawie handlu amerykańskich i chińskich urzędników wysokiego szczebla.
Analitycy Citigroup wskazują, że przedłużająca się wojna handlowa pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem wpłynęła na zmniejszenie już o połowę wzrostu zapotrzebowania na ropę, a może być jeszcze gorzej.
Podczas poprzedniej sesji ropa w USA na NYMEX staniała o 1,35 USD, czyli 2,3 proc., do 57,29 USD/b – najniżej od 13 września, a Brent na ICE straciła 2,6 proc. do 63,10 USD/b.

Ucieczka od mięsa na giełdzie. Przyszłość to inteligentne ule i żywność z robaków

psav zdjęcie główne”Rzeczpospolita” przypomina, że ustalenia naukowców wskazują, że produkcja żywności i rolnictwo w znaczący sposób przyczyniają się do zmian klimatu, co wpłynęło na kierunek rozwoju technologii na całym świecie.
Obecnie wszystkie trendy są związane z ucieczką od mięsa. Najważniejszy to produkcja sztucznego ziemniaka, bez udziału zwierząt. Inna tendencja to produkcja żywności z owadów jako alternatywnego źródła białka.>>> Czytaj też: 72 proc. Polaków widzi zagrożenie kryzysem klimatycznym. Oto, jak możemy zapobiec katastrofie [RAPORT]
Dziennik pisze też, że przebojem jest dziś sztuczne mięso, a oczekiwania odbiorców podgrzewa oferta firm Beyonad Food oraz Impossible Food. Te dwie firmy symbolizują dziś wyścig między dwoma alternatywami dla mięsa. Powstają produkty, które coraz bardzie przypominają smakiem mięso – jego roślinne odpowiedniki, roślinne burgery, a nawet boczek.
„Rz” podaje też, że niedługo do konsumentów trafi też mięso komórkowe. Pierwszy twórca, holenderski MosaMeat, powiązany z uniwersytetem w Maastricht chce je wprowadzić na rynek do 2023 roku. Jego pierwszy hamburger z laboratorium kosztował aż 250 tys. euro i był sfinansowany przez współtwórcę Google’a Sergeya Brina. Cena docelowa to zaledwie 9 euro za sztukę.>>> Czytaj też: Polska rewolucja w recyklingu niezgodna z zasadami UE?

DZIEŃ NA GPW: Główne indeksy w górę; w WIG20 najmocniej rosły mBank i Alior

psav zdjęcie główneWIG20 zyskał 1,3 proc. do 2.175,24 pkt., WIG zwyżkował o 1 proc. do 57.462,78 pkt., mWIG40 poszedł w górę o 0,5 proc. do 3.729,66 pkt., a sWIG80 wzrósł o 0,3 proc. do 11.600,97 pkt.
Obroty na GPW wyniosły 740 mln zł, z czego 625 mln zł przypadło na spółki z WIG20.
WIG20 rozpoczął wtorkową sesję 6 pkt. nad kreską. Pierwsze minuty handlu przyniosły kilkopunktowy spadek, jednak od wyznaczonego wtedy najniższego punktu tej sesji indeks systematycznie rósł i notowania zakończył na poziomie 2.175 pkt.
Po otwarciu sesji w USA Dow Jones Industrial rósł o 0,45 proc. a S&P 500 szedł w górę o 0,52 proc. O godz. 17.10 wzrosty te zmniejszyły się jednak i oba indeksy były 0,05 proc. na plusie.
DAX rozpoczął sesję powyżej kreski, jednak spadał 0,14 proc. o godz. 17.10.
W gronie spółek z WIG20 najmocniej wzrosły: mBank (o 4,7 proc.), Alior (o 3,4 proc.) i PKO BP (o 2,6 proc.).
Przewodniczący KNF Jacek Jastrzębski poinformował we wtorek rano PAP Biznes, że ewentualny nowy inwestor mBanku musiałby gwarantować jego długoterminowe, stabilne i ostrożne zarządzanie oraz mieć odpowiednie doświadczenie w prowadzeniu działalności bankowej w skali porównywalnej z mBankiem.
Na konferencji prasowej premier Morawiecki poinformował, że kwestia ewentualnego przejęcia mBanku przez polski kapitał nie jest priorytetowa, a ostateczne decyzje, czy polska instytucja będzie zainteresowana tymi aktywami będą zapadały w przyszłości.
W piątek po sesji mBank podał, że Commerzbank, większościowy akcjonariusz banku, posiadający 69,3 proc. akcji, opublikował komunikat o trwających pracach nad projektem strategii biznesowej „Commerzbank 5.0” – projekt strategii przewiduje m. in. zbycie posiadanego przez Commerzbank większościowego pakietu akcji mBanku.
WIG Banki wzrósł o 1,7 proc. We wtorek opublikowany został raport Trigon DM z 16 września, w którym analitycy obniżyli nastawienie do sektora bankowego do „niedoważaj” z neutralnego, gdyż w ich opinii sektor będzie się musiał zmierzyć w przyszłym roku z dwoma poważnymi ryzykami w związku z niekorzystnymi wyrokami TSUE.
Kurs Orlenu wzrósł o 2 proc., a Lotosu zyskał 2,9 proc.
Orlen poinformował, że wraz z Komisją Europejską zdecydowali się na zastosowanie procedury „stop the clock” („zatrzymania zegara”) w negocjacjach dotyczących zgody na przejęcie przez płocki koncern Grupy Lotos. W opinii Orlenu, jest to korzystne rozwiązanie dla obu stron procesu negocjacji. Dzięki procedurze „zatrzymania zegara” PKN Orlen zyskuje czas na zebranie dodatkowych informacji, a Komisja będzie miała więcej czasu na przeanalizowanie przedstawionej dokumentacji przed podjęciem finalnej decyzji.
W WIG20 najmocniej spadły notowania JSW – w dół o 1,3 proc. Kurs spadał szóstą sesję z rzędu i znalazł się najniżej od lipca 2016 r.
Ze spółek szerokiego rynku pozytywnie wyróżniły się: Develia – kurs w górę o 6,7 proc. i Celon Pharma – +3,8 proc.
Develia poinformowała, że jej spółka zależna podpisała przedwstępną umowę sprzedaży budynku biurowego Wola Center w Warszawie na rzecz spółki Gisla, kontrolowanej przez Hines European Value Fund. Cena transakcji została ustalona na 101,9 mln euro, powiększona o podatek VAT oraz koszty transakcji.
Celon Pharma poinformowała na koniec poniedziałkowej sesji o uzyskaniu patentu w Japonii. W ocenie spółki uzyskana ochrona patentowa zmniejsza ryzyko projektu oraz podnosi wartość potencjalnej komercjalizacji produktów onkologicznych spółki w obszarze FGFR dla inwestorów.
Kurs Getin Holding na otwarciu zyskiwał 16 proc., jednak sesję zakończył 4,5 proc. spadkiem. W dół poszły również Idea Bank (o 9,7 proc.) i Getin Noble Bank (o 4,1 proc.)
W poniedziałek po sesji grupa Getin Holding podała wyniki za I półrocze – zysk netto grupy przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej w II kwartale 2019 roku wyniósł 36,2 mln zł, podczas gdy rok wcześniej grupa miała 184 mln zł straty netto.
W trakcie wtorkowej telekonferencji prezes zarządu Getin Holding Piotr Kaczmarek powiedział, że sytuacja na rynkach zagranicznych, na których działa Getin Holding pozostaje stabilna, wyniki segmentu mogą być powtórzone w kolejnych kwartałach.
W trakcie sesji na rynek napłynęła informacja, że Getin Noble Bank planuje zmiany w strukturze organizacyjnej, czego efektem będą zwolnienia nie więcej niż 320 osób. Bank podał, że jego zarząd zdecydował o dalszej centralizacji działań realizowanych w ramach tzw. obszaru operacji oraz reorganizacji funkcji windykacji terenowej.
Negatywnie wyróżniły się również notowania Rafako – w dół o 5 proc. oraz ZM Kania – spadły o blisko 18 proc.>>> Czytaj też: Vestor ma 2 miesiące na zakończenie działalności. KNF cofnęła licencję Domu Maklerskiego

Klienci różnych banków nam…

Klienci różnych banków nam się skarżą, że po wejściu PSD2 wiele rzeczy nie działa tak, jak powinno. Dziś podsumowujemy problemy w mBanku. Wiele problemów… https://www.wykop.pl/link/5144171/problemy-klientow-mbanku-po-wejsciu-psd-2/

Też takie macie? A może inne i w innych bankach? Zgłaszajcie je nam! To dopiero 1. odcinek 🙂

#security #bezpieczenstwo #niebezpiecznik #hacking #banki #finanse #pieniadze #psd2 #mbank

Zus wg Lewicy. Mały dla…

Zus wg Lewicy.
Mały dla małych.
Duży dla dużych 🙂
Precz rajom podatkowym.
#polityka #lewica #razem #socdem #neuropa #zus #firma #praca #biznes #przedsiebiorczosc #ekonomia #finanse #opole #podatki

W tym kraju nie ma szans na…

W tym kraju nie ma szans na normalne życie jeżeli ludzie podejmują takie decyzje. Rozumiem miłość do psa i przywiązanie, ale wkładanie 20k w jego leczenie, to debilizm nieskończony.

W komentarzu komentarze.

#polska #bekazpodludzi #chlewobsranygownem #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #finanse #zajebanezfacebooka

#kasiamirkuje