DZIEŃ NA FX: FI: EUR: PLN pójdzie w górę, a rentowności polskich 10-letnich SPW mogą rosnąć

psav zdjęcie główne”Od rana złoty zachowywał się dość stabilnie, lecz po południu zaczął wyraźnie słabnąć” – powiedziała PAP Biznes główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.
W jej ocenie, w najbliższym czasie złoty pozostanie słaby wobec euro, co może być związane z obawami inwestorów dotyczącymi epidemii koronawirusa oraz oczekiwaniami inwestorów co do obniżki stóp procentowych w Polsce.
„W takim otoczeniu EUR/PLN może podążyć nawet w kierunku 4,50” – powiedziała ekspertka.
Jej zdaniem w przypadku głównej pary światowej, EUR/USD, w krótkim terminie można spodziewać się stabilizacji kursu na obecnych poziomach, przy czym czynnikiem wspierającym dolara mogą być napływy kapitału ze strony inwestorów poszukujących +bezpiecznych przystani+ w okresie podwyższonej niepewności.

RYNEK DŁUGU
Podczas poniedziałkowych notowań na krajowym rynku długu skarbowego panował zróżnicowany obraz. Wzrostom dochodowości na środku i długim końcu krzywej towarzyszył bardzo silny (o ok. 27 pb) spadek na krótkim końcu.
W poniedziałek, NBP zasilił w ramach operacji repo o 4-dniowej zapadalności w kwocie ok. 7,3 mld zł system bankowy przy średniej stopie 1,5 proc. – podał Bloomberg. Była to pierwsza od ponad dekady operacja repo przeprowadzona przez NBP.
„Inwestorzy reagowali na deklarację prezesa Glapińskiego o proponowaniu RPP obniżki o 50 pb, do której może dojść już jutro. Kontrakty FRA wyceniają potencjał zniżki właśnie na tym poziomie” – powiedziała PAP Biznes główna ekonomistka Banku Pocztowego Monika Kurtek.
W jej ocenie, w najbliższym czasie krótki koniec krzywej rentowności pozostanie podatny na ewentualne zmiany oczekiwań, co do poziomu stóp procentowych. Ponadto spodziewa się ona wzrostów rentowności na długim końcu, jeżeli na rynkach światowych utrzyma się niepewność.
Na rynkach bazowych rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych wynosi 0,816 proc. (-14 pb), a niemieckich bundów -0,502 proc. (+8 pb).
poniedziałek poniedziałek piątek 15.45 9.54 15.49 EUR/PLN 4,4177 4,3903 4,3772 USD/PLN 3,9722 3,9149 3,9387 CHF/PLN 4,1903 4,1609 4,1448 EUR/USD 1,1122 1,1215 1,1114 PS0422 1,15 1,29 1,42 DS0725 1,93 1,82 1,89 DS1029 2,28 2,12 2,16

Jak epidemia odbija się na gospodarce? Fabryki zawieszają produkcję, możliwa fala bankructw

psav zdjęcie głównePrzerwanie łańcucha dostaw z Chin i innych krajów, zamykanie fabryk z powodu braku części albo kwarantanny, zawieszenie produkcji, a przede wszystkim spadek konsumpcji gospodarstw może „spowolnić gospodarkę USA aż do jej zatrzymania” – pisze Associated Press.
Najważniejszym zagrożeniem dla amerykańskiej gospodarki jest właśnie spadek wydatków indywidualnych konsumentów, którzy zazwyczaj napędzają 70 proc. wzrostu gospodarczego – pisze AP, cytując analityków, którzy uznają, że jeśli przez 30 dni liczne przedsiębiorstwa pozostaną zamknięte, „gospodarka skazana jest na recesję”.
Grupa samochodowa PSA, produkująca między innymi marki Peugeot, Citroen i Opel, która zatrudnia we Francji 51 tys. pracowników, zamknie swoje zakłady w Europie do 27 marca – poinformował zarząd koncernu.
Renault zamknie w poniedziałek i wtorek cztery fabryki w Hiszpanii – dwie w Valladolid, w Palencii i Sewilli. „Część naszych dostawców znajduje się w strefach, w których transport został zablokowany” – wyjaśnił rzecznik Renault w Hiszpanii.
Zakłady te zatrudniają niespełna 10 tys. pracowników i produkują między innymi silniki diesla i benzynowe na potrzeby zakładów Renault w innych krajach oraz dla partnerów koncernu – firm Nissan i grupy Daimler (Mercedes).
Włosko-amerykański koncern Fiat Chrysler (FCA) poinformował w poniedziałek w komunikacie, że „zamknie większość swoich fabryk w Europie” do 27 marca. FCA jest producentem marek Fiat, Chrysler, Jeep, Maserati, Alfa Romeo, Dodge i Ram.
Brytyjskie koleje, którym grozi utrata płynności, zwróciły się już do rządu z prośbą o pakiet pomocowy w związku ze stratami spowodowanymi tym, że ludzie mniej podróżują, również dlatego, że wielu z nich pracuje z domu. Nowy gubernator Bank of England Andrew Bailey poinformował, że bank podejmie „szybkie kroki”, by nie dopuścić, aby krótkoterminowe straty przełożyły się na długotrwały kryzys brytyjskiej gospodarki.
Skandynawskie linie lotnicze SAS ogłosiły, że od poniedziałku zwolnią tymczasowo do 10 tys. osób, czyli 90 proc. pracowników, oraz znacznie zredukują liczbę połączeń. Norwegian Air zapowiada zwieszenie 85 proc. lotów i tymczasowe zwolnienie 7,3 tys. pracowników. W podobnych tarapatach są niemal wszystkie linie lotnicze.
Rząd Norwegii ostrzegł, że trzeba się przygotować na falę bankructw, obiecał jednak, że przeznaczy co najmniej 100 mld koron (9,7 mld dol.) na wsparcie firm.
AP zwraca uwagę, że postępowanie poszczególnych rządów i banków centralnych nie jest skoordynowane, jak podczas kryzysu finansowego z lat 2008-2009. Tymczasem szefowa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Kristalina Georgiewa ostrzega, że „w miarę, jak rozprzestrzenia się wirus, z każdą godziną potrzeba zsynchronizowanej globalnej akcji pomocowej (dla gospodarki) staje się coraz bardziej oczywista”.
MFW ocenia, że wdrożenie takich rozwiązań jak w latach kryzysu finansowego może się okazać konieczne. Georgiewa zaapelowała też do rządów, by sięgnęły po środki fiskalne, by ratować gospodarki przed długotrwałymi problemami wywołanymi przez epidemię.
Notowania ropy typu Brent spadły w stosunku do piątku o 9,9 proc. do 30,47 dol. za baryłkę, a amerykańskiej ropy WTI – o 7 proc. do 29,51 dol. za baryłkę. Ceny surowca spadają, ponieważ rosną obawy o spowolnienie Chin oraz gospodarki globalnej z powodu epidemii, a zatem o spadek popytu.
Spadki cen ropy, które mogą „wywołać falę bankructw w przemyśle energetycznym USA, gdzie koszt produkcji baryłki ropy jest często wyższy niż w Arabii Saudyjskiej i innych krajach eksportujących ropę” – ostrzegł dziennik „The Hill”.
Moody’s Analytics prognozuje, że spadki na rynkach akcji zmniejszają szanse prezydenta Donalda Trumpa na reelekcję.
Mimo niedzielnej interwencji Fed oraz pięciu największych banków centralnych świata w Europie spadły wszystkie najważniejsze indeksy giełdowe; paneuropejski STOXX stracił 7,9 proc., londyński indeks FTSE100 – 6,9 proc., paryski CAC 40 – 8,8 proc., a we Frankfurcie DAX stracił 7,6 proc.
Po otwarciu nowojorskiej giełdy gwałtowne spadki doprowadziły do zawieszenia notowań na pewien czas.
Ekonomistów i inwestorów zaniepokoiły szczególnie w poniedziałek dane z Chin, gdzie spadek wydatków gospodarstw oraz aktywności firm przemysłowych okazał się w poniedziałek gorszy, niż przewidywano.
Sprzedaż detaliczna spadła w Chinach o 20,5 proc. w ujęciu rok do roku, a produkcja fabryk zmniejszyła się o 13,5 proc. Po opublikowaniu tych danych bank ING obniżył prognozę wzrostu chińskiej gospodarki do 3,6 proc., czyli najniższego poziomu od lat 70.
Jak pisze AP, chińskie fabryki, które produkują części dla zagranicznych producentów – np. samochodów, komputerów, telewizorów, czy smartfonów – ostrzegają, że miną miesiące, zanim wrócą do pełnych mocy produkcyjnych.
Fed, który obniżył niespełna dwa tygodnie wcześniej stopy procentowe, poinformował w niedzielę, że obniża stopy funduszy federalnych do 0-0,25 proc. i rozluźnia normy dotyczące rezerw bankowych, by zwiększyć podaż kredytów. Bank centralny USA wdroży też w poniedziałek program skupu aktywów (tzw. luzowanie ilościowe – QE) o wartości 700 mld dol.
Rezerwa Federalna rozpoczęła też skoordynowaną kampanię wraz z Bank of England, bankami centralnymi Japonii, Kanady, Szwajcarii i Europejskim Bankiem Centralnym (EBC), by zapewnić globalną płynność systemu finansowego dzięki obniżeniu oprocentowania kredytów dolarowych.
Podjęcie takich kroków ma sprawić, że banki na świecie będą nadal miały wystarczający dostęp do dolarów USA, by móc udzielać pożyczek przedsiębiorstwom działającym poza Stanami Zjednoczonymi. >>> Czytaj też: „Le Monde”: Całkowita zmiana kursu władz. Rozmyślają nad zamknięciem Francuzów w mieszkaniach

W poniedziałek znów mocne spadki na warszawskiej giełdzie

psav zdjęcie główneZe spółek wchodzących w skład WIG 20 zyskiwały jedynie JSW, Cyfrowy Polsat i PGNiG, bez zmian pozostawał kurs Taurona. Największy spadek – ponad 25 proc. odnotowało CCC. Banki Pekao i PKO BP notowały 13 proc. spadki, a PZE – 11 proc. Na europejskich giełdach poniedziałkowe zniżki są rzędu 7-10 proc.
Na otwarciu giełdy nowojorskiej spadki były tak duże, że notowania czasowo zawieszono. Po godzinie 15 czasu polskiego wszystkie najważniejsze indeksy z Nowego Jorku miały ok. 10 proc. spadki wartości w stosunku do otwarcia.>>> Czytaj też: Niemcom grozi brak rąk do pracy. Nawet 5 tys. Polaków może nie dotrzeć na uprawy

Kolejny spadkowy dzień na GPW. Nadal traci też złoty

psav zdjęcie główneW ślad za indeksami azjatyckimi (japoński indeks Nikkei stracił 2,5 proc.) GPW otworzył poniedziałkową sesje spadkami. Około godziny 9.15 główny indeks warszawskiego parkietu WIG 20 tracił 4,7 proc., a WIG 30 4,9 proc.
Taniał także złoty, za euro trzeba było płacić 4,39 zł, a za franka 4,16 zł, dolara wyceniano na 3,92 zł, a funta na 4,84 zł.
Analitycy Domu Maklerskiego BDM w porannym poniedziałkowym komentarzu przypominają, że mamy za sobą najgorszy w historii tydzień na GPW, podczas którego WIG20 stracił 22,6 proc., co od początku roku daje stopę zwrotu w wysokości minus 36,5 proc.
„Niestety mimo że hossa ostatnich lat ominęła Warszawę, to obecnie należymy do najsłabszych rynków na świecie” – oceniono. Na GPW najmniej w ubiegłym tygodniu straciły spółki informatyczne, spożywcze (minus 10 proc.) czy budowlane (minus 15 proc.). Największe straty dotyczą spółek odzieżowych (w piątek po sesji rząd zdecydował o ograniczeniu działalności galerii handlowych), gdzie strata sięgnęła 33 proc. Słabiej od rynku radzą sobie również banki (otoczenie spadających stóp), chemia, energetyka, górnictwo (obawy o recesję), media (kina) czy nawet „gaming”.
„Przy panice nie ma +bezpiecznej przystani+. Inwestorzy chcą mieć płynność czyli gotówkę” – dodano w komentarzu.
Podsumowując zeszły tydzień o panice na rynkach walutowych mówią też ekonomiści z PKO BP. „W ostatnich dniach widać to było przede wszystkim po zachowaniu giełd, ale też i innych aktywów ryzykownych” – napisano.
Zaznaczają, że uwaga rynków skupia się głównie na bankach centralnych, które próbują ratować sytuację obniżając stopy procentowe i rządach, które ogłaszają dodatkowe środki mające na celu złagodzenie negatywnych skutków epidemii koronawirusa.
„Złoty pozostaje więc pod silną presją podaży w związku z masowym odpływem kapitału z rynków wschodzących” – dodano.
>>> Polecamy: Duży chaos na rynkach: tanieje ropa i większość metali, drożeje złoto, platyna i pallad

Zastanawiam się co z ludźmi…

Zastanawiam się co z ludźmi żyjącymi od pierwszego do pierwszego, którzy nie dostaną zasiłku, czyli pewnie całkiem spory odsetek Polaków. Jakieś pomysły? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#koronawirus #2019ncov #polska #finanse #gospodarka

Halo, umowy o pracę. Ktoś…

Halo, umowy o pracę. Ktoś korzysta z Was z PPK?

Dla niewtajemniczonych to co miesiąc na PPK idzie 2% z Waszej wypłaty plus 1,5% od pracodawcy. Środki są inwestowane w fundusze inwestycyjne…

Loguję się na PKO TFI to strata od wprowadzenia PPK to od 11% do 15%.

#polska #finanse #inwestycje #banki #socjalizm

Takie tam,…

Takie tam, powodzenia…
#polityka #gospodarka #neuropa #gielda #finanse

Koszmar inwestorów na Wall Street. Najgorsza sesja od 1987 roku

psav zdjęcie główneDow Jones Industrial na zamknięciu spadł 2352 pkt, czyli 9,99 proc. i wyniósł 21.200,62 pkt.
S&P 500 stracił 9,49 proc. i wyniósł 2.481,12 pkt.
Nasdaq Comp. poszedł w dół 9,43 proc., do 7.201,80 pkt.
S&P 500 i Nasdaq weszły w rynek niedźwiedzia, kończąc trwającą ponad 11 lat hossę. Dzień wcześniej w strefę bessy wszedł również Dow Jones.
Na początku sesji indeks S&P 500 spadł o 7 proc., co spowodowało, że handel na giełdach w USA został wstrzymany na 15 minut. Po otwarciu główne indeksy traciły nawet ponad 8,5 proc.
Wcześniej handel kontraktami na główne indeksy został wstrzymany rano w czwartek, po zniżkach o 5 proc.
W indeksie S&P 500 w dół szły wszystkie sektory.
„Na tym etapie inwestorzy już panikują. Nie sposób przewidzieć w jaką stronę to pójdzie” – powiedział Chris Rupkey, główny ekonomista ds. finansów w MUFG Union Bank.
„Po wejściu w tryb pełnej paniki, odbudowa zaufania wymaga dużo czasu. Wydaje się, że właśnie tam zmierzamy. Spodziewamy się pogorszenia koniunktury gospodarczej, jest wiele niepewności na rynku” – powiedział Scott Brown, główny ekonomista Raymond James.
„Koronawirus jest przerażający i ludzie nie wiedzą, czego po nim oczekiwać. To wygląda jak nadejście tsunami. Wiemy, że któregoś dnia uderzy, ale nikt nie wie, jaki będzie skutek” – uważa Kathy Entwistle, wiceprezes Wealth Management UBS.
Indeks VIX, miara oczekiwanej zmienności i instrument oceny sentymentu, zwyżkowała o 35 proc., do 72,46 pkt., najwyżej od listopada 2008 r.
W Europie indeks Euro Stoxx 50 spadł o 12,4 proc., niemiecki DAX poszedł w dół o 12,24 proc., francuski CAC 40 zniżkował o 12,28 proc., a brytyjski FTSE 100 stracił 9,81 proc. Indeks Stoxx Europe 600 spadł o 11,38 proc. Europejskie giełdy zanotowały największe jednodniowe spadki w trakcie sesji w historii.
Europejskie indeksy są o ponad 30 proc. poniżej rekordowych poziomów sprzed miesiąca. Z europejskich giełd „wyparowało” ok. 4 bln USD kapitalizacji rynkowej.
W centrum uwagi inwestorów są reakcje najważniejszych banków centralnych na zagrożenie wywołane pandemią koronawirusa.
Nowojorski Fed dokonał dostosowań w zakupach papierów wartościowych, które dotychczas dotyczyły tylko bonów skarbowych. Zaoferuje 500 mld USD w ramach trzymiesięcznej operacji repo. Operacja ma zostać powtórzona w piątek i będzie kontynuowana co tydzień do 13 kwietnia.
Rada Prezesów EBC pomimo oczekiwań części inwestorów pozostawiła bez zmian podstawowe stopy procentowe. EBC uruchomił nowy program długoterminowych operacji refinansujących (LTRO) i zwiększył zakupy aktywów netto o 120 mld euro do końca roku.
„Rada Prezesów EBC postanowiła, że stopa procentowa podstawowych operacji refinansujących oraz stopy kredytu w banku centralnym i depozytu w banku centralnym pozostaną na niezmienionym poziomie, odpowiednio: 0,00 proc., 0,25 proc. oraz −0,50 proc.” – napisano.
„Rada Prezesów oczekuje, że stopy procentowe EBC pozostaną na obecnym lub niższym poziomie, dopóki perspektywy inflacji mocno nie zbliżą się do poziomu blisko, ale poniżej 2 proc. w horyzoncie projekcji” – dodano.
Prezes EBC podkreśliła w czwartek, że czynniki ryzyka o charakterze negatywnym wyraźnie przeważają w perspektywach dla wzrostu PKB strefy euro.
„EBC jest gotowy do dostosowania wszystkich instrumentów polityki monetarnej w razie konieczności, aby zapewnić konwergencję inflacji do celu EBC blisko, ale poniżej 2 proc.” – powiedziała prezes EBC Christine Lagarde na konferencji po posiedzeniu EBC.
„Jest jasne, że w nadchodzących tygodniach i miesiącach użyjemy wszystkich elastyczności zawartych w ramach programu zakupów netto (QE). Przykładamy dużą wagę do sektora obligacji korporacyjnych, ponieważ uważamy, że tam właśnie mamy do czynienia z wysoką wrażliwością” – dodała.
W ocenie analityków środki podjęte przez EBC są niewystarczające wobec zagrożeń dla perspektyw wzrostu PKB.
„Żadne z środków polityki monetarnej czy fiskalnej nie wydobędą strefy euro z recesji, w którą zdaje się, że wpadła w tym miesiącu. Działania podjęte przez EBC mogą złagodzić drugorzędne efekty” – powiedział Holger Schmieding, główny ekonomista Berenberg.
„Wiedzą, że niewiele mogą zrobić, aby wesprzeć gospodarkę i zasygnalizowali, że nie mogą podjąć się akcji ratunkowej. Gdy banki centralne coś takiego zrobią, to następuje całkowita wyprzedaż” – powiedział Antoine Bouvet, starszy strateg stopy procentowej w ING Groep NV.
W Chinach rząd zarekomendował bankowi centralnemu obniżenie stopy rezerw obowiązkowych. Rząd dąży do złagodzenia polityki monetarnej w celu wsparcia gospodarki wobec skutków rozprzestrzeniania się koronawirusa.
„Oczekujemy, że PBOC będzie w krótkim okresie na przemian wprowadzać kolejne obniżenia wskaźnika rezerw obowiązkowych oraz cięcia średniookresowych stóp procentowych. Po zbliżającej się planowanej obniżce stopy rezerwy w marcu, bank centralny może zdecydować o obniżeniu średniookresowej stopy oprocentowania kredytu w kwietniu” – powiedział Ding Shuang, główny ekonomista ds. Chin i Azji Północnej w Standard Chartered.
Bank Japonii zapowiedział w czwartek, że podczas posiedzenia w przyszłym tygodniu rozszerzy pakiet stymulacyjny.
W środę podczas nadzwyczajnego posiedzenia Bank Anglii obniżył stopy procentowe o 50 pb do 0,25 proc.
Władze Niemiec zapowiedziały w czwartek, że są gotowe porzucić politykę zrównoważonego budżetu w celu przeciwdziałania skutkom gospodarczym epidemii koronawirusa.
Od północy w piątek na 30 dni zawieszone będą wszystkie przyjazdy z Europy do Stanów Zjednoczonych – poinformował prezydent USA Donald Trump w orędziu w sprawie koronawirusa, wygłoszonym w Gabinecie Owalnym. Zakaz nie będzie obejmował Wielkiej Brytanii. Decyzja została potępiona przez europejskich polityków.
W wystąpieniu Trump ocenił, że USA radzą sobie lepiej niż Europa w zwalczaniu koronawirusa.
„Unia Europejska nie podjęła takich samych środków ostrożności i ograniczeń podróży z Chin i innych zapalnych miejsc” – mówił. W rezultacie – kontynuował – „znaczna część” ognisk koronawirusa w USA rozpoczęła się od podróżujących z Europy.
„Dla zdecydowanej większości Amerykanów ryzyko jest bardzo, bardzo niskie” – uspokajał w swoim 11-minutowym orędziu Trump.
Trump zapewniał też, że „to nie jest kryzys finansowy”, lecz „chwila, którą pokonamy jako kraj i jako świat”. Zapowiedział działania, mające stymulować gospodarkę w czasie pandemii.
„Prezydent Trump w nadzwyczajnym przemówieniu nie zaproponował nowych rozwiązań ws. bodźców. Powiedział tylko, że zaproponuje Kongresowi niejasne zwolnienia podatkowe od wynagrodzeń” – powiedział Ernie Tedeschi, ekonomista w Evercore ISI.
Dotychczas w Stanach Zjednoczonych zmarło 38 osób zakażonych koronawirusem. Przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 jest w Stanach Zjednoczonych ponad 1000.
Władze Kalifornii zakazały masowych zgromadzeń liczących więcej niż 250 ludzi, aby spowolnić rozszerzanie się koronawirusa – poinformowało w środę późnym wieczorem biuro gubernatora Gavina Newsoma.
Liczba potwierdzonych przypadków koronawirusa w stanie Nowy Jork w USA wzrosła w środę do 216. Od wtorku zwiększyła się o 43 – poinformował gubernator Andrew Cuomo. Sytuację komplikuje niedostatek testów na wykrywanie zakażenia SARS-CoV-2.
Media amerykańskie ostrzegają, że niedobór materiałów laboratoryjnych grozi opóźnieniem przeprowadzania testów na koronawirusa. Z tej przyczyny, podkreślają, pomniejszona jest faktyczna liczba zakażonych Amerykanów. Według administracji prezydenta USA Donalda Trumpa laboratoria zdrowia publicznego w USA przetestowały dotąd ponad 5000 osób.
Szef Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) Anthony Fauci ocenił, że amerykański system testowania na obecność koronawirusa jest zawodny i nie jest jeszcze gotowy, by przetestować więcej Amerykanów.
Dzień wcześniej Fauci powiedział, że nowy koronawirus jest 10 razy bardziej zabójczy niż wirus sezonowej grypy. Podczas środowego wysłuchania w Izbie Reprezentantów ekspert oświadczył też, że „najgorsze jest dopiero przed nami”.
Instytut Zarządzania Podażą (ISM) USA podał w środę, że 75 proc. firm z USA doświadczyło zakłóceń w łańcuchu dostaw z powodu ograniczeń transportowych związanych z epidemią koronawirusa.
Sytuacja spowodowała, że jedna na sześć firm obniżyła docelowe przychody, średnio o 5,6 proc.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), na świecie zainfekowanych jest już ponad 127 tys. ludzi w 118 krajach świata, a ponad 4,7 tys. z nich zmarło. WHO ogłosiło w środę światową pandemię.
>>> Polecamy: To dopiero początek giełdowego krachu? Spadki mogą trwać tygodniami

To dopiero początek giełdowego krachu? Spadki mogą trwać tygodniami

psav zdjęcie główneW czwartek najważniejszy indeks warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych WIG20 spadł na zamknięciu sesji o 13,28 proc., do 1.305,73 pkt. – najniższego poziomu od lipca 2003 r. Wśród największych spółek spadki sięgały ok. 20 proc.
Według ekonomisty, mamy do czynienia z globalną wyprzedażą, a GPW jest „ofiarą” tej wyprzedaży, bo Polska jest małym rynkiem.
„Analitycy mówią, że w krótkim terminie, nie widać na horyzoncie lekarstwa na koronawirusa, które by powstrzymało rozwój epidemii, który jest źródłem tej niepewności” – powiedział.
Dodał, że rynki czekają na zapowiedź skutecznego rozwiania w obszarze fiskalnym kryzysu, ale w USA i UE przestrzeń do tego jest ograniczona.
Jak wskazał Borowski, mamy do czynienia z drugą falą spadków. „Pierwsza fala dotknęła Chiny i rynki rozwinięte, dziś kolejna fala uderza w rynki rozwijające się, czyli tzw. dochodzące – jakim jest Polska” – powiedział.
Zdaniem ekonomisty, wyprzedaż będzie miała swój moment przełomowy, gdy nastąpi „stabilizacja z epidemią”. Jak ocenił, może to potrwać kilka tygodni. Borowski zaznaczył, że w Europie wciąż zaostrzane są działania w związku z rozwojem epidemii, a wynikająca z tego niepewność odbija się na giełdach. „ A jeśli jest niepewność, to się sprzedaje” – skwitował Borowski.
>>> Polecamy: Czarny czwartek na GPW. To była najgorsza sesja w historii WIG 20

Czarny czwartek na GPW. To była najgorsza sesja w historii WIG 20

psav zdjęcie główneWIG 20 zanurkował za zamknięciu giełdy o 13,28 proc. do 1305,73 pkt, najniższego poziomu od lipca 2003 r. WIG 30 spadł o 13,09 proc. do 1521,19 pkt, WIG stracił 12,31 i wyniósł 37308,77 pkt, a mWIG40 spadł o 11,92 proc. do 2813,32 pkt.Pod względem spadków WIG 20 przebił tym samym notowania z 28 października 1997 r., kiedy to zakończył sesję tracąc 13,2 proc.Obroty na rynku akcji wyniosły w czwartek 1 331,17 mln zł, a największe zanotował CD Projekt – 292,39 mln zł.Na GPW wzrosły ceny akcji 26 spółek, 339 spadły, a 82 nie zmieniły się. Wśród największych spółek najmocniej spadały akcje CCC – o 24,14 proc. Niemal 20-proc. spadki odnotowały kursy akcji Aliora i Pekao. Zdecydowanie mniej traciły spółki paliwowe – Orlen i Lotos – oraz telekomunikacyjne – Play i Cyfrowy Polsat. Ich kursy spadły o 6,5-9,1 proc. Handel na amerykańskich giełdach został wstrzymany na 15 minut po tym, jak indeks S&P 500 spadł o 7 proc. ok. godz. 14.35 czasu
polskiego (9.35 w Nowym Jorku) – wynika z notowań podawanych przez
agencję Bloomberga. Do tego czasu indeks S&P 500 spadł o 7 proc.,
Dow Jones Industrial zniżkował o ponad 7 proc., a Nasdaq poszedł w dół o
6,6 proc.Notowania na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) nie zostaną zawieszone, zapewnił prezes GPW Marek Dietl.
„Obecnie nie widzimy żadnych przesłanek do zawieszenia obrotu. GPW, jak i
cały rynek pod względem operacyjnym działają w sposób niezakłócony” –
powiedział Dietl w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.
Podkreślił, że system obrotu jest elektroniczny i z technicznego punktu widzenia w pełni odporny na zewnętrzne uwarunkowania.
>>> Czytaj też: USA na 30 dni zawiesiły przyjazdy z Europy. Zakaz nie obejmuje Wielkiej BrytaniiRada
Prezesów EBC pozostawiła bez zmian podstawowe stopy procentowe – podano w
komunikacie po posiedzeniu banku. EBC poinformował też o uruchomieniu
nowego programu LTRO i zwiększeniu zakupów aktywów netto o 120 mld euro
do końca roku.”Rada Prezesów EBC postanowiła, że stopa procentowa
podstawowych operacji refinansujących oraz stopy kredytu w banku
centralnym i depozytu w banku centralnym pozostaną na niezmienionym
poziomie, odpowiednio: 0,00 proc., 0,25 proc. oraz −0,50 proc.” – napisano.”Rada Prezesów oczekuje, że stopy procentowe EBC pozostaną na obecnym
lub niższym poziomie, dopóki perspektywy inflacji mocno nie zbliżą się
do poziomu blisko, ale poniżej 2 proc. w horyzoncie projekcji” – dodano.W komunikacie ogłoszono nowy program pożyczek LTRO w celu zapewnienia płynności.”Tymczasowo zostaną przeprowadzone dodatkowe długoterminowe operacje
refinansujące (LTRO), aby zapewnić natychmiastowe wsparcie płynności dla
systemu finansowego strefy euro. Chociaż Rada Prezesów nie widzi
istotnych oznak napięć na rynkach pieniężnych ani niedoborów płynności w
systemie bankowym, operacje te zapewnią skuteczną ochronę w razie
potrzeby. Będą one przeprowadzane w drodze przetargu według stałej stopy
procentowej z pełnym przydziałem, przy oprocentowaniu równym średniej
stopie oprocentowania depozytu” – napisano.EBC podał, że zamierza kontynuować program QE do czasu aż postanowi podnieść stopy procentowe.Zdaniem analityka Domu Maklerskiego banku Ochrony Środowiska Konrada Ryczki, już poranne wskazania futures zwiastowały kolejny dzień mocnej wyprzedaży w Europie, a zniżki w USA i Azji potęgowały panikę. Jak zaznaczył Ryczko, WIG20 otworzył się ok. blisko 1450 wobec 1505 pkt. na zamknięciu w środę. „Inwestorzy panikują, obawiając się skutków gospodarczych koronawirusa oraz środków, jakie państwa +zarażone+ mogą podjąć w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się choroby. W szerszym kontekście widoczne jest paniczne ograniczenie ekspozycji na rynki wschodzące (EM) do grona których należy również GPW. Na rynku widoczne jest wiele plotek rzutujących bezpośrednio na wrażliwe branże (m.in. działające w segmencie sprzedaży detalicznej)” – dodał.”Dodatkowo dzisiejsza wyprzedaż częściowo wynika z niefortunnego komunikatu GPW z wczoraj, gdzie podniesiony został temat scenariusza (i kryteriów) do ewentualnego zawieszenia handlu. Perspektywa zamrożenia aktywów dodatkowo podlała nerwowość, w wyniku czego obserwowaliśmy rano paniczną wyprzedaż i tzw. poszukiwanie płynności, gdzie cena zaczyna być drugorzędna wobec konieczności ograniczenia ekspozycji” – zaznaczył Ryczko.Jego zdaniem obawy te częściowo zniwelował komunikat Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) sugerujący utrzymanie ciągłości obrotu w Europie oraz wywiad prezesa GPW dla „Rzeczpospolitej”. Jedną z najbardziej handlowanych dziś spółek był CD Projekt, którzy przejściowo tracił nawet 20 proc. (zamknięcie -13,9 proc), co pociągnęło za sobą mocną korektę na segmencie „gamingu” na GPW. Duża część walorów była dziś równoważona, gdyż inwestorzy chcieli handlować poniżej dolnych ograniczeń statystycznych dla poszczególnych akcji.Jak ocenił analityk DM BOŚ, z rynkowego punktu widzenia WIG20 znajduje się na 1300 pkt. czyli poziomach ostatni raz notowanych podczas kryzysu finansowego w 2008 r. „Szybkość spadków oraz niewielki zakres czasowy sugerują oczywiście panikę wśród inwestorów, chociaż trzeba przyznać, że oczekiwania wobec przyszłego otoczenia również są niestandardowe. Niemniej popyt może próbować „złapać” wsparcie w rejonie historycznych blisko 12-letnich dołków na 1250-1350 pkt.” – dodał Konrad Ryczko.>>> Czytaj też: Włochy to królik doświadczalny w dobie koronawirusa. Który kraj będzie następny?

Prezes GPW: Notowania na giełdzie nie zostaną zawieszone

psav zdjęcie główne”Obecnie nie widzimy żadnych przesłanek do zawieszenia obrotu. GPW, jak i cały rynek pod względem operacyjnym działają w sposób niezakłócony,” – powiedział Dietl w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Podkreślił, że system obrotu jest elektroniczny i z technicznego punktu widzenia w pełni odporny na zewnętrzne uwarunkowania. >>> Czytaj również: Pogrom na GPW. Indeksy nurkują o prawie 10 proc.”Posiadamy wewnętrzne procedury na sytuacje awaryjne i kryzysowe i podjęliśmy działanie mające na celu zmitygowanie ryzyk. Priorytetem GPW jest zapewnienie płynności rynku, bo płynność dla inwestorów jest najważniejsza. Podobnie działają obecnie inne giełdy na świecie, które umożliwiają inwestorom w sposób niezakłócony zawieranie transakcji.” – dodał prezes. GPW prowadzi rynek regulowany dla akcji oraz instrumentów pochodnych, a także alternatywny rynek akcji NewConnect dla spółek wzrostowych. Rozwija także Catalyst – rynek przeznaczony dla emitentów obligacji korporacyjnych i komunalnych oraz rynki towarowe. Od 2010 roku GPW jest spółką publiczną notowaną na prowadzonym przez siebie parkiecie.  

Paraliż na Wall Street. Gwałtowne spadki wymusiły wstrzymanie handlu

psav zdjęcie główneDo tego czasu indeks S&P 500 spadł o 7 proc., Dow Jones Industrial zniżkował o ponad 7 proc., a Nasdaq poszedł w dół o 6,6 proc.
Ostatni raz handel został wstrzymany na 15 na giełdach w USA krótko po otwarciu sesji w poniedziałek.
Kolejna 15-minutowa przerwa nastąpi, jeśli straty w indeksie osiągną 13 proc., co oznaczałoby spadek do poziomu 2.585,96 pkt. Jeśli spadek S&P 500 wyniesie 20 proc., czyli 2.377,9 pkt., rynki zamkną się na cały dzień. Tylko zasada 20 proc. obowiązuje w ostatnich 35 minutach handlu.
Tzw. automatyczne wyłączniki pojawiły się na giełdzie NSE po czarnym poniedziałku w 1987 r. „Bezpiecznik” zadziałał po raz pierwszy od grudnia 2008 r., gdy rozpętał się kryzys finansowy. Dotychczas nie nastąpiło wstrzymanie pracy giełdy po spadkach o 13 proc. i 20 proc.
W środę Dow Jones Industrial na zamknięciu spadł 1465 pkt, czyli 5,86 proc. i wyniósł 23.553,22 pkt. S&P 500 stracił 4,89 proc. i wyniósł 2.741,38 pkt. Nasdaq Comp. poszedł w dół 4,70 proc., do 7.952,05 pkt. Jeszcze niecały miesiąc temu główne amerykańskie indeksy były na historycznych szczytach.
>>> Polecamy: Pogrom na GPW. Indeksy nurkują o prawie 10 proc.

Zeby zdusic epidemie…

Zeby zdusic epidemie powinniśmy w UE zrobic to samo co Chińczycy tj. zamknąć się w domach na 4tyg z wyjątkami dla kluczowych grup od infrastruktury. Drastyczne ale bez tego bedzie zawal w szpitalach

#koronawirus #2019ncov #covid19 #polska #europa #ekonomia #finanse

W tym miesiącu jebnie…

W tym miesiącu jebnie amerykańska giełda róbcie screeny #gielda #finanse #usa #gospodarka #przegryw #depresja #inwestycje